,
Obserwuj
Lubelskie

Samorządy w potrzasku. Chcą zmiany zasad w ramach KPO. "Cały czas walczymy"

4 min. czytania
07.03.2025 06:31
Samorządy chcą, by w ramach pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy dostać bezzwrotne dotacje, a nie pożyczki, od których trzeba płacić odsetki. Bo w dobie finansowej mizerii w gminach, z których wiele jest bardzo zadłużonych - problem jest szczególnie widoczny.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Samorządy są w kiepskiej sytuacji finansowej;
  • Dla wielu ratunkiem są wpływy z KPO, ale te - zgodnie z założeniami - mają być pożyczkami. Samorządowcy chcą, by były to bezzwrotne środki;
  • "Rozmawiamy o tym z ministerstwem" - słyszymy od samorządowców z Lublina.

 

Jaki jest problem? Aktualnie - zgodnie z założeniami - pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy to głównie pożyczki. - Dwuprocentowe, ale jednak pożyczki - mówią TOK FM samorządowcy z Lubelszczyzny. - Bardzo chcemy zmienić to tak, abyśmy mogli liczyć na dotacje, do których nie trzeba byłoby przy naszych inwestycjach dopłacać - tłumaczy wiceprezydent Lublina Tomasz Fulara.

Problemy z KPO. Czego chcą samorządowcy?

- Wszędzie, gdzie to tylko możliwe, sygnalizujemy, że w naszej ocenie - w ramach KPO - trzeba zmienić proporcje pożyczek do dotacji, na korzyść tych drugich. Rozmawiamy o tym również z ministerstwem. Próbujemy też interweniować za pośrednictwem różnego rodzaju stowarzyszeń i zrzeszeń samorządowych. I jestem przekonany, że - choć w części - jest szansa, by ten nasz samorządowy głos się przebił - mówi wiceprezydent Lublina.

Na co pójdą pieniądze z KPO? W Lublinie pieniądze z KPO mają pójść m.in. na utworzenie 180 nowych miejsc opieki w żłobku przy ul. Zelwerowicza. Wartość projektu to prawie osiem milionów zł, z czego dofinansowanie ze środków KPO to blisko 6,5 miliona. Z funduszy z KPO miasto tworzy też Branżowe Centrum Umiejętności w dziedzinie prace budowlane, jak również Branżowe Centrum w zakresie robotyki przy Zespole Szkół Transportowo-Komunikacyjnych.

W małym mieście wielki strach. 'Jeśli ten scenariusz się spełni, tu nie będzie niczego'

Jak przekazała TOK FM rzeczniczka prezydenta Justyna Góźdź, gdy pojawią się kolejne nabory wniosków w ramach KPO - Lublin złoży dodatkowe wnioski o dofinansowanie dla przedsięwzięć z zakresu termomodernizacji budynków oświatowych, w tym kilku przedszkoli i Zespołu Szkół nr 1.

- Ponadto aplikujemy o wsparcie rewitalizacji m.in. Błoni pod Zamkiem, przestrzeni miejskiej w dzielnicy Tatary czy na Bronowicach, a także ochrony przyrody. W ramach KPO będziemy wnioskować również o wsparcie zielono-niebieskiej infrastruktury, zagospodarowania wód opadowych czy modernizacji oświetlenia ulic - dodała Góźdź. Chodzi o wymianę oświetlenia na ledowe, a co za tym idzie - o oszczędności w tym zakresie.

Co jest dla samorządowców problemem? Wiceprezydent Lublina tłumaczy, że problemem jest też to, że pieniędzy europejskich i tych z KPO nie można łączyć. Dlatego nie da się np. pozyskać środków na wkład własny do danej inwestycji - z innego europejskiego projektu. - Zasadne byłoby to, by jeszcze raz zrewidować zasady KPO tak, by można było te różne środki łączyć. W sytuacji, gdyby było to możliwe, wkład własny do danej inwestycji mógłby być sfinansowany z pożyczki z KPO, a resztę można byłoby sfinansować z innych środków europejskich - tłumaczy Fulara.

Inne samorządy też widzą, że nie jest łatwo

Samorządy - w większości - są w trudnej sytuacji finansowej. - To jest kwestia, która determinuje nasze dalsze decyzje, jeśli chodzi o sięganie po konkretne pieniądze europejskie. Mam na myśli m.in. to, że samorządy, które w ostatnich latach chciały realizować swoje inwestycje, były zmuszone zaciągać zobowiązania, brać kredyty na wkłady własne. Bo programy unijne na tym polegają - że oprócz tego, że sięgamy po jakieś pieniądze, musimy się wykazać wkładem własnym - tłumaczy burmistrz Hrubieszowa na Lubelszczyźnie Marta Majewska.

- Mało który samorząd miał tak duże wpływy do budżetu, że nie musiał się martwić, skąd wziąć środki na wkład własny. A programy zewnętrzne nie czekają. Mają to do siebie, że są tu i teraz, i trzeba błyskawicznie podejmować decyzje - dodaje.

Majewska zwraca też uwagę, że fakt, iż gminy są pozadłużane, wstrzymuje podejmowanie decyzji w obecnej perspektywie. W efekcie część samorządów rezygnuje z ubiegania się o konkretne środki. - Nie chcą brać pożyczek, wolałyby dotacje. A poza tym nie mają z czego zapłacić wkładów własnych - podkreśla burmistrz Hrubieszowa.

Strach wokół lotniska w Jasionce. 'Nie jesteśmy przygotowani na żądną sytuację kryzysową'

Problem zna również prezydent Zamościa na Lubelszczyźnie Rafał Zwolak. - Aby pozyskiwać środki unijne, musielibyśmy mieć dokumentację, a nie zawsze ją mamy. Jej przygotowanie trwa. Poza tym to są koszty, w tym wkłady własne, na które nie mamy środków - przyznaje Zwolak w rozmowie z TOK FM.

Jak dodaje, w przypadku Zamościa na razie nie ma mowy o pieniądzach z KPO, ale z tzw. ZITu, czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. - W tym programie partnerem jest gmina Zamość i tutaj będziemy mieć trochę inwestycji. Chodzi m.in. o e-bibliotekę, o tworzenie klas zawodowych w szkołach czy rewitalizację terenów przy zalewie. Będziemy też robić z tych środków drogi dla rowerów, ścieżki edukacyjne czy pingwinarium w naszym zamojskim ZOO - wylicza nasz rozmówca.