,
Obserwuj
Lubelskie

Nerwowo na proteście. Rolnicy czekają na Tuska. "Wysyłanie Kołodziejczaka to wstyd!"

4 min. czytania
12.02.2024 15:18
- Czekamy na premiera Donalda Tuska - mówią rolnicy, którzy od poniedziałku - przez dwa tygodnie - mają blokować przejście graniczne z Ukrainą w Dołhobyczowie. Sytuacja na granicy jest coraz bardziej napięta.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

W poniedziałek w samo południe rolnicy z Lubelszczyzny rozpoczęli dwutygodniową blokadę przejścia granicznego w Dołhobyczowie, na polsko-ukraińskiej granicy. - Będziemy blokować i puszczać trzy samochody ciężarowe na godzinę, a osobowe mają przejeżdżać raz na 15 minut. Czekamy na pana premiera Donalda Tuska. Chcemy usiąść, rozmawiać, dogadać się - mówił Michał Szczepański, przewodniczący zgromadzenia. Jak dodał, protest rolników będzie miał charakter rotacyjny. Są przygotowane listy, kto i kiedy będzie strajkował. - Mamy pełnić 12-godzinne dyżury - doprecyzował.

Protest rolników w Dołhobyczowie
Protest rolników w Dołhobyczowie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Protest rolników. 'To jest patologia'

Na poniedziałkowym proteście rolników pojawiło się kilkaset osób. Przyjechało kilkadziesiąt ciągników i jeden ogromny kombajn. - Rolnik nie bierze co miesiąc wypłaty. Rolnik musi pracować w żniwa, a potem te pieniądze muszą mu wystarczyć na cały rok. A jest dramatycznie. Nie ma gdzie sprzedać zboża, a nawet jeśli kupiec się znajdzie, to za taką cenę, że pożal się Boże - grzmiał pan Wojciech z gminy Ulhówek.

- Przyjechałam na protest rolników, by walczyć o przyszłość moich dzieci. Mam nadzieję, że córka przejmie gospodarstwo i że uprawa roli znów zacznie się opłacać. Bo co innego mam zrobić? Ja już pewnie sam poprawy sytuacji nie doczekam, ale może chociaż córka... - zastanawiał się.

- To jest patologia, co się teraz w rolnictwie wyprawia - krzyczał inny z protestujących.

Protest rolników w Dołhobyczowie
Protest rolników w Dołhobyczowie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, Radio TOK FM

Rolnicy powiesili kukłę mającą symbolizować upadek polskiego rolnictwa. Przywieźli też liczne transparenty i flagi. Jak mówili, sytuacja jest trudna, bo do Polski wciąż wjeżdżają towary z Ukrainy. - W niedzielę był to m.in. transport z ciastkami. Już nawet ciastka musimy od nich sprowadzać? Nie mamy swoich cukierni? Swoich fabryk? - pytał pan Wojciech.

Wiesław Gryn z Oszukanej Wsi dodał, że w transporcie z ciastkami były polskie opakowania. - Ten towar jechał do naszego kraju już z polskimi etykietami, czyli ewidentnie na nasz rynek. O to nam chodzi? - pytał. Jak dodał, był też transport rzepaku - kilka tirów bez żadnych plomb.

Protest rolników w Dołhobyczowie
Protest rolników w Dołhobyczowie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Protest rolników. Czekają na premiera

Protestujący rolnicy domagają się spotkania z szefem rządu Donaldem Tuskiem. - Panie premierze, wysyłanie pana Kołodziejczaka na granicę, by sobie powąchał cukier, to jest wstyd - mówił dalej Gryn, odnosząc się do ubiegłotygodniowej wizyty wiceministra rolnictwa w Lubelskiem, którą opisywaliśmy na naszym portalu. - Białe koszule to na niedzielę do kościoła albo na nasz pogrzeb, a na co dzień to koszule kraciaste i do roboty! - dodawał oburzony.

W jego ocenie należy całkowicie zamknąć polsko-ukraińskie granice. - I otworzyć dopiero wtedy, jak rynek rolny w Polsce zostanie uregulowany. Dziś to jest 'MadMax', czyli walka o to, kto kogo gospodarczo zabije i zamęczy. Tak nie może być. Strona ukraińska musi zrozumieć, że nie możemy się wzajemnie wyniszczać - mówił Gryn.

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski podkreślał, że służby podjęły działania, których celem jest uszczelnienie polskiej granicy i zabezpieczenie interesów polskich rolników. - Będziemy ich wspierać wszystkimi narzędziami. Będziemy weryfikować każdy sygnał, i ten oficjalny, i te nieoficjalne - mówił Komorski.

Poseł PiS oskarża Michała Kołodziejczaka. 'Mam screeny!'. Wiceminister zapowiada pozew

Protest rolników. Są kontrole cukru

Od weekendu ruszyły na granicy kontrole jakości cukru, który wjeżdża do Polski z Ukrainy. Jego wwóz do naszego kraju nie jest zakazany, ale minister Michał Kołodziejczak miał wątpliwości, czy cukier nie jest złej jakości. Jak wskazywał, z jego kontroli wynikało, że 'brzydko pachniał'. Do akcji wkroczył sanepid, który - jak powiedziała jego szefowa w Lubelskiem Jolanta Korniszuk - dokonuje "analizy dokumentów i oceny organoleptycznej". - Pobierany jest również materiał do badania. Od piątku wjechało siedem przesyłek, dwie zostały już zbadane, nieprawidłowości nie stwierdzono - dodała.

Jak wskazali przedstawiciele administracji karno-skarbowej i Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, w ostatnich dniach były dwa niepokojące sygnały. Pierwszy dotyczył przyjazdu pszenicy na bocznicę przy ul. Mełgiewskiej w Lublinie. - Dostaliśmy informację, że jest to tranzyt z Litwy, ale nasza kontrola nie stwierdziła w ogóle takiego przewozu - poinformował dyrektor Włodzimierz Kołton z Wydziału Rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie.

- Drugi sygnał dotyczył punktu z Hrubieszowa. Tam też była mowa o tranzycie pszenicy. Kontrola dokumentacji potwierdziła, że był tam przeładunek, ale tylko towarów dopuszczonych do wjazdu. Chodziło o śrutę słonecznikową - podkreślił. Jak dodał, transport został przekazany inspekcji weterynaryjnej.

Protest rolników w Dołhobyczowie
Protest rolników w Dołhobyczowie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- Napięcie na granicy jest duże, zarówno po stronie rolników, jak i ukraińskich kierowców stojących w kolejce. W niedzielę miał miejsce incydent ze strony ukraińskiej, gdy grupa około stu osób chciała rozmawiać z protestującymi. Wynegocjowaliśmy, by delegacja pięcioosobowa podeszła do naszych rolników. Rozmawiano o przepustowości przejścia z Ukrainą - informował zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Olgierd Oleksiak.