,
Obserwuj
Lubelskie

Nominat Ziobry będzie miał kłopoty? Wraca sprawa dodatku za mieszkanie

Anna Sapieha, TOK FM
5 min. czytania
24.01.2025 12:30
Czy były prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie Jerzy Daniluk bezprawnie pobierał dodatek mieszkaniowy? Kilka lat temu śledczy odmówili wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Teraz znalazła się ona w słynnym raporcie Bodnara i - jak dowiaduje się TOK FM - jest rekomendacja, by została wznowiona.
|
|
fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Wyborcza.pl
  • Jerzy Daniluk to były prezes lubelskiej apelacji. Kilka lat temu media obiegła donosiły, że został przeniesiony - fikcyjnie - do sądu w Siedlcach, by dostać dodatek mieszkaniowy.
  • Ministerstwo Sprawiedliwości stanowczo dementowało te informacje. Resort podawał, że przeniesienie sędziego nie jest fikcyjne.
  • Politycy PO w 2018 roku złożyli zawiadomienie do prokuratury, ale odmówiono wszczęcia śledztwa.
  • Teraz sprawie przyjrzał się zespół prokuratorów Adama Bodnara. Wydali rekomendację, by do sprawy wrócić.
  • Co się dzieje obecnie z sędzią Danilukiem?

Sprawę sędziego Jerzego Daniluka wielokrotnie opisywaliśmy na naszym portalu. To były wiceprezes i prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie - powołany na to stanowisko za czasów tzw. dobrej zmiany. W mediach było o nim głośno m.in. po aferze z dodatkiem mieszkaniowym.

Daniluk - po objęciu stanowiska wiceprezesa w lubelskiej apelacji - wystąpił o taki dodatek w wysokości 2120 zł. Gdy jego przełożeni uznali, że w świetle obowiązujących przepisów to wsparcie mu się nie należy (pisaliśmy o tym tutaj), ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak przeniósł go do sądu w Siedlcach, co umożliwiło pobieranie środków na mieszkanie.

Daniluk co dzień urzędował jednak w Lublinie. Media informowały, że jego praca w Siedlcach jest fikcyjna. Ministerstwo Sprawiedliwości - w odpowiedzi na te doniesienia - przekonywało, że orzekanie Daniluka wcale nie jest fikcyjne, a przyznanie mu dodatku mieszkaniowego to "oszczędność dla budżetu państwa, bowiem dodatek ten jest niższy od przysługujących sędziemu z mocy prawa zwrotów kosztów dojazdów do pracy".

Prokuratura znów zajmie się sprawą sędziego Daniluka?

Politycy Platformy Obywatelskiej złożyli zawiadomienie do prokuratury. Przekonywali, że mogło dojść do wyłudzenia środków z budżetu państwa, poprzez "doprowadzenie (...) w celu osiągnięcia korzyści majątkowej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa w kwocie 15 523,87 zł poprzez wprowadzenie w błąd co do faktycznego miejsca zamieszkania oraz miejsca wykonywania pracy". To był 2018 rok. Sprawą zajęli się wtedy śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie i szybko ją zamknęli. Odmówiono wszczęcia śledztwa z uwagi na "brak znamion czynu zabronionego".

Co latami ukrywał ksiądz Piotr? 'Już nie jesteśmy zdani na łaskę Kościoła'

Teraz sprawa wraca. Znalazła się ona bowiem w słynnym raporcie Bodnara - przygotowanym przez specjalny zespół prokuratorów - dotyczącym śledztw z okresu, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro. Śledczy stwierdzili, że warto to postępowanie wszcząć na nowo.

"Badający uznał decyzję [o odmowie wszczęcia śledztwa - red.] za przedwczesną, wskazując, iż podczas przeprowadzonego postępowania sprawdzającego nie podjęto czynności zmierzających do ustalenia zasadności decyzji o przeniesieniu sędziego z miejsca służbowego w Sądzie Okręgowym w Lublinie na miejsce służbowe w Sądzie Okręgowym w Siedlcach. Jest to szczególnie istotne przy uwzględnieniu faktu, iż (sędzia), wobec powierzenia funkcji wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie, nie świadczył pracy w miejscu przeniesienia" - napisano w raporcie Bodnara.

Prokuratorzy zwrócili uwagę, że decyzję o przeniesieniu do Siedlec "należało ocenić w aspekcie (...) ewentualnego przysporzenia [sędziemu] dodatkowego składnika wynagrodzenia". "Składnik ten miał służyć na pokrycie kosztów zamieszkania w Lublinie, które wcześniej jako sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie, mieszkający w Białej Podlaskiej, ponosił samodzielnie" - wskazują śledczy w opublikowanym raporcie.

Co się dzieje wokół WOŚP? Prokurator przyznaje, że czegoś takiego nigdy nie widział

Śledczy przyjrzą się sprawie ryczałtów mieszkaniowych

Zespół uznał też, że zachodzi konieczność rozpoznania sprawy wyłudzenia ryczałtów mieszkaniowych. Kiedy się to stanie? Jak przekazał nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, akta są cały czas w Prokuraturze Krajowej. Dopiero jak wrócą, będzie można podjąć określone czynności.

Kiedy zatem wrócą? Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak poinformował TOK FM, że nastąpi to niedługo. "Ze strony zespołu istnieje rekomendacja podjęcia sprawy na nowo i jej dalszego prowadzenia. Natomiast jest to jedynie rekomendacja. Decyzja należeć będzie do prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wszelkie decyzje procesowe podejmie wyżej wymieniona prokuratura, nie zespół" - napisał w udzielonej nam odpowiedzi pan prokurator.

Strażnicy na granicy złamali prawo? Potężne śledztwo i pierwsze decyzje

Co dalej z sędzią Jerzym Danilukiem?

Jerzy Daniluk jest sędzią w Wydziale Karnym Sądu Apelacyjnego w Lublinie, ale - jak pisaliśmy na naszym portalu - od kilku miesięcy nie wydaje wyroków. Wszystko dlatego, że wydawane z jego udziałem rozstrzygnięcia nie utrzymywały się w Sądzie Najwyższym, a sprawy wracały do ponownego rozpoznania. Sędzia nie przechodził bowiem w Sądzie Najwyższym tzw. testu niezależności. Daniluk pisał nawet w tej sprawie do ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Chciał, by ten złożył skargę nadzwyczajną w jego sprawie. Minister nic jednak nie wskórał.

Obecne Kolegium Sądu Apelacyjnego w Lublinie podjęło decyzję, że Jerzy Daniluk będzie miał tzw. specjalizację. Oznacza to, że orzeka jedynie na posiedzeniach, jednoosobowo, wyłącznie w określonych rodzajach spraw. - Specjalizacja polega na tym, że pan sędzia jest wyłączony od rozpoznawania apelacji od wyroków. Rozpoznaje wyłącznie tzw. sprawy zażaleniowe. Są to sprawy wykonawcze, o warunkowe przedterminowe zwolnienie, o przerwę w wykonywaniu kary czy kwestie aresztowe - wyjaśniała w TOK FM wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie sędzia Barbara du Chateau.

Jerzy Daniluk miał mieć 600-procentowy przydział tego typu spraw. - Sędzia liniowy orzeka w wymiarze 100-procentowym, natomiast pan sędzia ma orzekać w wymiarze 600 procent, ale wyłącznie w tych kategoriach spraw, które są rozpoznawane na posiedzeniu - tłumaczyła du Chateau. Dziś jednak już wiemy, że jest z tym problem, bo system losowego przydziału spraw nie jest w stanie "zaakceptować" nałożonej na sędziego specjalizacji.

- Nie działa to do końca tak, jak chcieliśmy, ale to się zmieni - zapewnia wiceprezes lubelskiej apelacji. Jak dodaje, w sądzie jest też drugi sędzia, Tadeusz Bizior, który - również z powodu negatywnego testu niezależności - ma dostać specjalizację, bo jego wyroki również są uchylane. To oznacza, że teraz wszystkie sprawy z kategorii "łatwiejszych" będą dzielone pół na pół miedzy tych dwóch sędziów. - Myślimy, że teraz ta "maszyna losująca" to udźwignie, bo wtedy takie sprawy będą szły tylko na tych dwóch sędziów - dodaje sędzia du Chateau w rozmowie z TOK FM.