Ukraińcy się boją. Lawina wniosków w urzędach. Wszystko przez Nawrockiego
Ukraińcy czekają na podpis prezydenta pod tzw. ustawą pomocową. Uzależnia ona wypłatę 800 plus od tego, czy ktoś pracuje, są w niej też kwestie związane z legalnością pobytu. Jeśli do 30 września Karol Nawrocki jej nie podpisze, powstanie chaos prawny.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wzrosła liczba wniosków o legalizację pobytu?
- Ile czeka się na wydanie decyzji?
- Dlaczego ustawa pomocowa jest "mniejszym złem"?
W Lublinie w ostatnim czasie liczba wniosków o legalizację pobytu ze względu na pracę wzrosła o ok. 30 procent. - Wiem, że są regiony w Polsce, gdzie ten wzrost jest jeszcze większy. Nie mamy wątpliwości, że obywatele Ukrainy składają je ze względu na obawy co do swojego statusu. Mówią nam o tym. Boją się, że jeśli ustawa pomocowa nie zostanie podpisana, to nie będzie podstaw do tego, by mogli tu legalnie pracować i mieszkać - mówi TOK FM dyrektor Wydziału do Spraw Cudzoziemców w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, Dariusz Sala.
Do tej pory na rozpoznanie wniosku o legalizację pobytu i pracy czekało się w Lublinie 12-14 miesięcy. M.in. ze względu na to, że urząd przed wydaniem decyzji musi zasięgnąć opinii policji czy Straży Granicznej. Teraz czas oczekiwania na pewno się wydłuży. - W mojej ocenie trend związany z większą liczbą wniosków dalej się utrzyma. Ukraińcy chcą mieć pewność swojej sytuacji, więc pewniejsze jest wystąpienie o legalizację pobytu niż czekanie na ustawę pomocową. Tym bardziej, że - po podpisie prezydenta - ma ona obowiązywać tylko do marca - dodaje Sala.
Dyrektor zauważa, że jest też w ostatnim czasie wiele pytań od pracodawców. - Chcą wiedzieć co dalej. Bo mają pracowników - cudzoziemców, których nie chcą stracić, a sytuacja ciągle jest niepewna - tłumaczy nasz rozmówca.
Skąd wziął się problem
Przedłużenie do 4 marca 2026 roku legalności pobytu w Polsce obywateli Ukrainy, którzy uciekli przed wojną, oraz uszczelnienie systemu otrzymywania świadczeń przez cudzoziemców, w tym powiązanie wypłat 800 plus z aktywnością zawodową - to niektóre z przepisów ustawy pomocowej. Jej projekt musiał zostać opracowany po tym, jak pod koniec sierpnia prezydent Karol Nawrocki poinformował, że nie podpisze nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Decyzję motywował m.in. tym, że świadczenie 800 plus powinni dostawać tylko ci Ukraińcy, którzy mają w Polsce legalną pracę i płacą u nas podatki.
Organizacje pozarządowe które wspierają cudzoziemców podkreślają, że ustawa pomocowa wcale nie jest dobra, bo część osób dyskryminuje - pisaliśmy o tym m.in. TUTAJ. Ale jeżeli prezydent jej nie podpisze, będzie jeszcze gorzej, bo powstanie ogromny chaos prawny. Dlatego NGO-sy wystosowały apel do Karola Nawrockiego, by jak najszybciej ustawę podpisał. "Czas biegnie. Od Pana podpisu w najbliższym tygodniu bardzo wiele zależy - losy wielu osób faktycznie są w Pana rękach" - piszą m.in. Amnesty International Polska, Fundacja "Ukraiński Dom", Fundacja "Kuchnia Konfliktu", Inicjatywa Dom Otwarty, Fundacja Ocalenie, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i kilkanaście innych.
"Utrata stabilności statusu prawnego setek tysięcy ludzi nie tylko godzi w ich interesy, godzi też w interes państwa polskiego. Już dziś obserwujemy rozrost szarej strefy (związany z tym odpływ podatków). Brak Pana podpisu będzie miał negatywny wpływ na rynek pracy. Niepodpisanie ustawy we wrześniu generuje ogromne zadania dla instytucji państwowych odpowiedzialnych za regulowanie spraw migracyjnych: Urzędu do spraw Cudzoziemców, urzędów wojewódzkich" - wskazują organizacje.
Mówiła też o tym w TOK FM szefowa Polskiego Forum Migracyjnego, Agnieszka Kosowicz. - Powodem napisania przez nas tego listu jest dobro i emocje osób, których ta ustawa dotyczy. Od podpisu prezydenta zależy w tej chwili de facto sytuacja prawna i życiowa blisko 2,5 miliona ludzi - cudzoziemców w Polsce - mówiła gościni TOK FM. - Brak podpisu prezydenta pod tą ustawą wywoła bardzo duże obciążenia dla pracowników, wywoła niepewność pracodawców, osób które wynajmują mieszkania, osób które zapewniają edukację czy różne inne usługi dla uchodźców z Ukrainy, czy czerpią z ich pracy po prostu korzyści - dodała Kosowicz.