,
Obserwuj
Świat

"Gwiezdne wojny Rosji" z NATO. "To nie są przyjazne ruchy"

2 min. czytania
21.10.2026 09:00

Rosyjski satelita wojskowy Kosmos-2612 zbliżył się na odleglość 500 metrów do satelity ICEYE-X36, z którego danych korzystają Polska i Ukraina. - Gwiezdne wojny już się rozpoczęły - ocenił w TOK FM prof. Grzegorz Wrochna. Jak wskazał były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, Rosja już raz pokazała, jak niszczy tego rodzaju obiekty.

Satelita (zdjęcie ilustracyjne)
Satelita (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Envato

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego manewry rosyjskich satelitów budzą niepokój ekspertów;
  • czy Rosja ma zdolność niszczenia satelitów na orbicie;
  • jak państwa mogą wykrywać zbliżające się satelity i unikać zderzeń.

Na przełomie września i października pięć rosyjskich satelitów wojskowych (w tym m.in. Kosmos 2612) wykonało serię manewrów na orbicie okołoziemskiej i podeszło niebezpiecznie blisko komercyjnego satelity rozpoznawczego ICEYE-X36, należącego do polsko-fińskiej firmy ICEYE, z którego danych korzystają Polska oraz Ukraina. Kosmos-2612 miał zbliżyć się do ICEYE-X36 na odległość 500 metrów. Przedstawicielka ICEYE US, amerykańskiego oddziału spółki, przekazała PAP, że "są świadomi sytuacji i uważnie ją śledzą".

W ocenie byłego prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej prof. Grzegorza Wrochny, "gwiezdne wojny (...) już się rozpoczęły".

- Podsłuchiwanie satelitów innych państw, nawet próba zakłóceń ich transmisji, to nie jest coś, co zdarza się na co dzień. (...) To, co wydarzyło się w ostatnich dniach, jest niepokojące. To jest tak, jakbyśmy samochodem na autostradzie zbliżyli się do drugiego na 10 cm. Satelity na orbicie poruszają się z prędkością 7 km na sekundę - to mniej więcej 10 razy szybciej niż kula karabinowa. To wyraźnie pokazuje, że to nie są przyjazne ruchy. (...) To wyraźny sygnał mówiący: "Uważajcie, możemy zniszczyć waszego satelitę" - komentował ekspert w "Poranku TOK FM".

"Pokaz siły" Rosji z 2021 roku. "Astronauci musieli się ewakuować"

Rosja już raz udowodniła, że potrafi zniszczyć innego satelitę.

- W 2021 roku rakietą wystrzeloną z Ziemi zniszczyła jednego swojego satelitę. To był taki pokaz siły. Niestety, powstały wtedy tysiące odłamków, które zagrażały innym satelitom i Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - nawet astronauci na wszelki wypadek musieli ewakuować się do statku ratunkowego. Także Chińczycy zrobili taki pokazowy manewr. Był on o tyle elegancki, że jeden ich satelita złapał innego satelitę i wyniósł go na taką orbitę, gdzie był już zupełnie bezużyteczny - opisywał były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej w rozmowie z Tomaszem Sekielskim.

Jak uniknąć zderzenia? - Oczywiście można robić uniki. Wiemy dość dobrze, kiedy inny satelita się zbliża, bo zarówno Polska, jak i inne kraje europejskie oraz Stany Zjednoczone dysponujemy teleskopami, które obserwują satelity i ostrzegają przed możliwymi zderzeniami na orbicie. Wokół Ziemi krąży prawie 20 tysięcy satelitów czynnych i ponad 20 tysięcy już nieczynnych, więc do takich zderzeń może też dochodzić bez złych zamiarów – tłumaczył prof. Grzegorz Wrochna w TOK FM.

Źródło: TOK FM, PAP