,
Obserwuj
Świat

Trump przy stole z Putinem i Xi zgodzi się na zbyt wiele? "Dla nas to potworne zagrożenie"

3 min. czytania
20.10.2026 16:19

Istnieje realna szansa, że nasze strategiczne interesy jako Polski i Stanów Zjednoczonych będą na kursie kolizyjnym - tak o narastającym napięciu na linii USA-Ukraina oraz ewentualnym spotkaniu Trumpa, Putina i Xi mówił w TOK FM dr Marek Stefan.

Władimir Putin
Władimir Putin
fot. Gavriil Grigorov/Kremlin Pool / Zuma Press / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym mogą rozmawiać przywódcy mocarstw na trójstronnym szczycie?
  • Co udział Rosji w rozmowach z Chinami i USA oznacza dla Władimira Putina?
  • Dlaczego USA nazywane są "drapieżnym hegemonem"?

Rosyjski dyktator Władimir Putin miał zaproponować trójstronny szczyt z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem i przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem - donosi "The Wall Street Journal". Temat spotkania: pokój w Ukrainie na warunkach korzystnych dla Rosjan.

Nazywanie tego ewentualnego spotkania "Nową Jałtą" to określenie na wyrost - ocenił w rozmowie z Wojciechem Muzalem dr Marek Stefan z think tanku Strategy&Future i redakcji "Układu Sił". Gość audycji "TOK 360" podkreślił, że nie jest pewne, czy w ogóle do szczytu dojdzie. - Trudno porównywać tę sytuację do XX wieku. Na koniec II wojny światowej faktycznie Stany Zjednoczone i Związek Radziecki miały tak przytłaczającą przewagę nad wszystkimi innymi podmiotami w systemie międzynarodowym, że naprawdę mogły dzielić między siebie świat - przypomniał ekspert.

Według dra Marka Stefana obecnie każde z trzech mocarstw ma poważne problemy. - Stany Zjednoczone nie uporały się z wojną w Zatoce Perskiej. Rosja nie jest w stanie rzucić na kolana Ukrainy. Chiny oczywiście mają swój wielki wzrost gospodarczy, ale również zmagają się z potężnymi problemami wewnętrznymi związanymi ze swoim modelem rozwoju - wyliczył gość TOK FM.

Sukces Putina. "Ważne są obrazki"

Jeśli dojdzie do spotkania przywódców, będzie to - jak tłumaczył rozmówca Wojciecha Muzala - wizerunkowy i taktyczny sukces Kremla. - Chodzi o to, żeby pokazać, że Rosja jest państwem, które wraca na arenę dyplomatyczną, nie jest izolowana, może rozmawiać z najsilniejszymi państwami świata. O czym? To już nieistotne. Ważne są obrazki i nagłówki, które pójdą w świat - komentował dr Stefan.

- W żadnym wypadku nie obsługuje to interesów Stanów Zjednoczonych - podkreślił redaktor "Układu Sił". I dodał, że Donaldowi Trumpowi zależy na tym, by faktycznie zakończyć jakiś konflikt. Jednak - jak dodał - niektórym strategom z kręgu Partii Republikańskiej bardzo bliska jest koncepcja wpuszczenia tlenu do relacji między trzech mocarstwami. - Chodzi o stworzenie większego pola manewru Rosji, żeby nie była aż tak uzależniona od Chin. To z kolei osłabi pozycję Chin i otworzy pewne możliwości dyplomatyczne Stanom Zjednoczonym, żeby rozmawiać o sprawach trudnych, jak równowaga nuklearna czy strefy wpływów - wyjaśnił. 

Uległy Trump to "potworne zagrożenie" dla Polski

W tej sytuacji Donald Trump przy stole z Władimirem Putinem i Xi Jinpingiem może zgodzić się na zbyt wiele. - Z naszego punktu widzenia jest to potworne zagrożenie. W tej chwili mamy kolejny kryzys w relacjach między Waszyngtonem a Kijowem. To też uderza w nasze interesy - ocenił dr Stefan.

Jak podkreślił ekspert, Stany Zjednoczone to nie jest już kraj, który znaliśmy z ostatnich 30 lat. - To jest państwo, które amerykański politolog Stephen Walt określił jako "drapieżnego hegemona", który nie tworzy już przestrzeni do wspólnego handlu i wolności strategicznych przepływów, ale jest zainteresowany czerpaniem zysków z imperialnej renty - mówił gość TOK FM.

- To są Stany Zjednoczone, które są gotowe do rozmowy z innymi potęgami na temat stref wpływów z podeptaniem interesów państw mniejszych - dodał. Ta postawa nie zmieni się też wraz z odejściem Donalda Trumpa. - To nie będzie jak za dotknięciem magicznej różdżki, że Stany Zjednoczone wrócą nagle do tego, co było - zaznaczył rozmówca Wojciecha Muzala.

Redakcja poleca

Przełom ws. wojny w Ukrainie? "To raczej wiosną"

Zdaniem gościa "TOK 360" na ewentualnym spotkaniu mocarstw w listopadzie nie dojdzie do żadnych wiążących porozumień. W opinii Marka Stefana przełom dyplomatyczny może mieć miejsce na wiosnę. - Rosja liczy na zmiany polityczne, również na scenach państw europejskich. Liczy na trudną zimę na Ukrainie. Być może dopiero na wiosnę Rosja będzie mogła realnie narzucać pewne warunki przy stole dyplomatycznym - stwierdził ekspert z think tanku Strategy&Future.

Źródło: TOK FM