Kilkanaście tysięcy kary za zakażenie innych pracowników? Dr Karauda o nowych pomysłach na walkę z pandemią

Nowy projekt przygotowany przez grupę posłów PiS ma wprowadzić obowiązek testowania pracowników raz w tygodniu, przewidziano też kary za zarażanie pracowników. - Będzie bardzo trudno udowodnić, że dany pracownik zakaził się od innego pracownika, bo zarazić się możemy np. w sklepie - komentował w TOK FM dr Tomasz Karauda.
Zobacz wideo

W czwartek ruszył program bezpłatnego testowania na COVID-19 w aptekach. Aptek mamy w Polsce ponad 13 tys., ale tylko kilkadziesiąt bierze udział w programie. Zdaniem doktora Tomasza Karaudy sam pomysł powszechnego, darmowego testowania w aptekach jest dobry, bo mógł zachęcić ludzi do robienia wymazów. Został jednak wprowadzony bez uprzedniego przygotowania i dostosowania aptek. - Ten program nie jest przygotowany, on jest ex cathedra ogłaszany, a potem liczymy, że wszyscy się włączą. Jak się okazuje, tak nie jest - komentował lekarz z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi.

Ocenił, że obecnie farmaceuci nie są w stanie wykonywać testów w sposób odpowiedzialny. - Ja sobie nie wyobrażam, żeby osoba, która ma podejrzenie infekcji COVID-19, wchodziła głównym wejściem, tam, gdzie starsi ludzie stoją w kolejce, żeby wykupić sobie leki na choroby przewlekłe. I farmaceuci też o tym wiedzą, że musi być osobny ubrany w kombinezon personel, który wprowadza osobnym wejściem pacjentów chcących się przetestować. W związku z tym rzeczywistość wygląda tak, jak wygląda: szumna zapowiedź, a efekty marne - stwierdził dr Karauda.

"Mamy łatwiejsze i jaśniejsze przepisy, które można wprowadzić dużo szybciej"

Dr Karauda pytany był także o inne zapowiedzi obozu rządzącego dotyczące walki z piątą falą pandemii. Bolesław Piecha przedstawił w czwartek założenia nowego projektu, który ma zastąpić tzw. ustawę Hoca. Zawiera m.in. przepisy dotyczące bezpłatnego testowania pracowników i możliwości dochodzenia odszkodowania przez osobę, która podejrzewa, że zakaziła się koronawirusem w pracy od osoby, która nie poddała się testowi na koronawirusa. Za nieprzestrzeganie obostrzeń będzie groziła kara do 6000 zł. 

W jego ocenie projekt ten ma jeden główny problem. - Myślę, że będzie bardzo trudno udowodnić, że dany pracownik zakaził się od innego pracownika, bo zarazić się możemy w sklepie, w każdych innych warunkach - stwierdził lekarz.

Dodał jednak, że obowiązkowość wykonywania testów regularnie uważa za słuszny krok, a ta ustawa funkcjonowałaby jako swego rodzaju "straszak". - Wtedy taka osoba nawet pod groźbą kary będzie się obawiała takiego testu nie wykonać, bo gdzieś ten straszak będzie, że jak ktoś inny się zakazi, to będzie mu można postawić zarzut, że właśnie ty, który się nie przetestowałeś, jesteś tym, który zakaził - wskazał.

Gość audycji wskazał jednak, że wydaje mu się, że jest to przerzucanie odpowiedzialności za pandemię na przedsiębiorców, na pracodawców. - Wydaje mi się, że mamy dużo łatwiejsze i jaśniejsze przepisy, które można wprowadzić dużo szybciej, np. certyfikat covidowy okazywany w zamkniętych pomieszczeniach. Tutaj już mamy pewne rozwiązania i przykłady prawne innych krajów europejskich - podkreślił dr Karauda.

Czy można dopuścić do pracy lekarzy zakażonych koronawirusem?

Dr Karauda komentował także pomysł wojewody małopolskiego, który zaproponował, żeby - z powodu narastającego problemu braków kadrowych - dopuścić do wykonywania obowiązków lekarzy zakażonych, którzy tę infekcję przechodzą łagodnie. 

Zdaniem dr. Karaudy w rzeczywiście złej sytuacji kadrowej pomysł ten mógłby być wdrożony na oddziałach covidowych. - Jeśli pracują na oddziale covidowym, to tam większej krzywdy pacjentom nie zrobią, będąc zakażeni - ocenił. Dodał jednak, że dotyczy to jedynie lekarzy przechodzących COVID-19 bezobjawowo. - Nie wyobrażam sobie, żeby złamany chorobą lekarz szedł do pracy, bo wciąż to nie są jeszcze warunki wojenne - podkreślił.

Zwracał uwagę, że na innych oddziałach, nawet bezobjawowo chorujący lekarz może stanowić ogromne zagrożenie. - Jeśli myślę o swoim oddziale chorób płuc, gdzie są pacjenci z niedoborami odporności, z mukowiscydozą, na leczeniu obniżającym odporność i ja nawet bezobjawowy, ale zakażony idę do pracy, to jestem ogromnym zagrożeniem dla pacjentów - alarmował.

- W związku z tym wszystko zależy od tego jak wielu lekarzy, pielęgniarek, ratowników będzie zmuszonych do przejścia na izolację i w jakich warunkach oni pracują. Uniwersalnie jest to niemożliwe do wprowadzenia i jak najbardziej kontrowersyjne na tym etapie - podsumował.

Piąta fala. Jak rekordy zakażeń przełożą się na sytuację w służbie zdrowia?

Nowa prognoza grupy MOCOS na piątą falę pandemii zakłada, że szczyt tej fali nastąpi między 8 a 12 lutego. Według scenariusza pesymistycznego będziemy mieli powyżej 163 tys. wykrywanych zakażeń dziennie zaś optymistyczne wyliczenia ekspertów wskazują na ok. 87 tys. zakażeń dziennie. Co to oznacza dla służby zdrowia?

- Nie wiemy, czy mamy wystarczający stopień zaszczepienia populacji i liczby osób, które przechorowały, żebyśmy mieli ten efekt, który jest widziany w innych krajach europejskich, gdzie setki tysięcy zakażeń nie przekładają się na bardzo dużą liczbę osób przebywających w szpitalu i umierających - wskazał dr Karauda.

Dodał, że omikron powoduje łagodniejszy przebieg choroby, więc najbliższe tygodnie powinny nam odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście mniej osób będzie wymagać hospitalizacji.

- Jeżeli tak, to być może będziemy przechodzili do tej fazy, o której mówi się w wielu krajach europejskich, że zakażamy się, ale z powodu łagodnych przebiegów dalsze zaostrzanie restrykcji nie będzie konieczne. Ale póki co, gdy patrzymy na liczbę osób umierających w Polsce - ponad 200 dziennie - wciąż nie wycofujemy się z ciągłego apelu o to, żeby wykorzystywać certyfikaty covidowe do ograniczenia transmisji i możliwości zakażania się, szczególnie osób niezaszczepionych, bo właśnie te walczą najczęściej o życie - mówił dr Karauda.

Ocenił, że ze względu właśnie na duże liczby zgonów, u nas zniesienie restrykcji covidowych nie powinno nastąpić tak szybko, jak w niektórych krajach zachodnich. - Chociaż w tym kontekście nie zdziwiłoby mnie, gdybyśmy jednak poluzowali restrykcje, dlatego że już od dawna niewiele dla nas znaczy życie ludzkie - powiedział gorzko lekarz.

DOSTĘP PREMIUM