,
Obserwuj
Polska

44-letni funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę. Nowe informacje

PAP
3 min. czytania
28.01.2026 11:40

44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoją rodzinę nagle, po grze w karty - wynika z zeznań pokrzywdzonych teściów napastnika – poinformował PAP w środę prokurator okręgowy w Słupsku Patryk Wegner.

fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy doszło do tragedii w Ustce?
  • Czy ustalono, dlaczego 44-letni funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę?

Do tragicznych w skutkach zdarzeń doszło w poniedziałek, ok. godz. 21.30 w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w Ustce na Pomorzu. Jak informował we wtorek oficer prasowy słupskiej policji podkom. Jakub Bagiński, 44-letni funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia córka napastnika, pięć osób zostało rannych, w tym on sam. Ranni zostali przetransportowani do szpitali w Lęborku, Sławnie i w Słupsku, w którym nadal przebywają żona i teściowa napastnika.

Szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku Patryk Wegner przekazał jeszcze we wtorek PAP, że funkcjonariuszom policji udało się przesłuchać pokrzywdzonych teściów 44-latka.

Mężczyzna składał zeznania w Sławnie, hospitalizowana kobieta w Słupsku. W środę prokurator okręgowy odniósł się do treści tych zeznań. Przyznał, że było to "ciężkie przesłuchanie" dla obojga. Z zeznań teściów 44-letniego Piotra K. wynika, że "nic nie wskazywało na to, że nastąpi awantura, nie mówiąc już o takiej tragedii".

- Tego wieczora grali w karty, 44-latek wypił śladowe ilości alkoholu. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i zaatakował ich. Nie było żadnego "stresora", "zapalnika", który by wywołał taką jego reakcję. Zaatakował nagle – przekazał PAP prok. Wegner.

Pytany przez PAP, czy świadkowie wskazali, kto był celem ataku 44-latka, powiedział, że "w odczuciu jednego ze świadków głównym celem była żona mężczyzny", przy czym "intensywność oddziaływania na innych pokrzywdzonych też była mocna i duża".

- Ilość zadanych ciosów wskazuje na bardzo silne wzburzenie, nie wiadomo czym wywołane. Liczba tych ciosów jest niewytłumaczalna. Podobnie jak liczba osób, które sprawca zaatakował i które usiłował zaatakować, bo chłopcu udało się uciec. Tam była próba zadania ciosów w plecy – powiedział prok. Wegner.

Redakcja poleca

Dodał, że przesłuchani świadkowie ze względu na traumę, a także dynamiczność zdarzenia, nie są w stanie określić chronologiczności kolejnych sekwencji. W ich ocenie "tam nie było wcześniej kłótni, denerwujących, stresujących sytuacji, grali w karty, przestali i taka sytuacja się wydarzyła".

44-latek, według informacji przekazanych PAP we wtorek i potwierdzonych w środę przez prok. Wegnera, ma zostać doprowadzony do siedziby Prokuratury Okręgowej w Słupsku o godz. 11. Psychiatra ocenił, że z Piotrem K. można wykonać czynności procesowe. Prokurator chce przedstawić mężczyźnie zarzut zabójstwa córki oraz usiłowania zabójstwa kilku osób.

Funkcjonariusz SOP został zawieszony i wszczęto wobec niego procedurę usunięcia ze służby. Poinformował o tym we wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor departamentu komunikacji społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Kułakowski.

Przekazał również, że na polecenie kierownictwa resortu Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, którym się poddawał. Kułakowski dodał, że mężczyzna był w formacji od 23 lat. Na początku października przeszedł badania okresowe. Służył w Warszawie, "nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie".

44-latek z żoną i z dziećmi przebywał w Ustce na urlopie u teściów.

Źródło: PAP, Fot. Fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza.pl