Henryk Kania wróci do Polski? Jest decyzja sądu ws. listu żelaznego
Sąd Apelacyjny w Katowicach zgodził się na wydanie listu żelaznego dla Henryka Kani, byłego właściciela Zakładów Mięsnych Kania. Warunkiem jest wpłata 20 mln zł poręczenia majątkowego. Biznesmen, nazywany w branży "królem kiełbasy", jest podejrzany o wielomilionowe oszustwa. Od pięciu lat przebywa w Argentynie.
- Sąd apelacyjny wyznaczył poręczenie w wysokości 20 mln zł jako warunek wydania listu żelaznego dla Henryka Kani, który gwarantowałby mu nietykalność;
- Obrońcy Kani twierdzą, że kwota poręczenia jest nieosiągalna i rozważają dalsze kroki prawne;
- Henryk Kania, były właściciel Zakładów Mięsnych Kania, jest oskarżony o m.in. o prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej i oszustwa na kwotę 900 mln zł, przebywa w areszcie domowym w Argentynie, a postępowanie ekstradycyjne jest zawieszone.
Sąd apelacyjny rozpoznawał zażalenia prokuratury i obrońców Kani (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska) na postanowienie sądu okręgowego, który kilka tygodni temu wyznaczył 8 mln zł poręczenia jako warunek uzyskania listu żelaznego. Sąd odwoławczy, utrzymując w mocy decyzję z I instancji, podwyższył tę kwotę do 20 mln zł. Decyzja sądu jest prawomocna.
List żelazny to decyzja sądu, która gwarantuje podejrzanemu, przebywającemu za granicą, że po powrocie do Polski nie zostanie tymczasowo aresztowany i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Warunkiem jest przestrzeganie narzuconych obowiązków, m.in. wpłata poręczenia majątkowego i stawianie się na wezwania sądu.
Obrońcy Kani: To kwota nie do osiągnięcia
O treści postanowienia sądu apelacyjnego poinformowali dziennikarzy po niejawnym posiedzeniu Sebastian Głuch ze śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej i obrońcy podejrzanego. Termin wpłaty sąd wyznaczył na 30 czerwca.
Jak opisywał prok. Głuch, sąd ocenił, że sprzeciw prokuratora w przypadku decyzji o wydaniu listu żelaznego nie jest wiążący. - Z drugiej strony (uznał, że) wysokość szkody, charakter sprawy wskazują na to, iż poręczenie w takiej wysokości powinno zostać przez podejrzanego wpłacone, wtedy będzie mógł wrócić do Polski z listem żelaznym - dodał prokurator. Pytany o stanowisko zaprezentowane w sądzie apelacyjnym, prok. Głuch powiedział, że wnosił o zmianę decyzji sądu okręgowego, a na wypadek, gdyby sąd uznał, że list żelazny można wydać, domagał się zwiększenia kwoty poręczenia.
Adwokaci Kani powtórzyli, że ich klient nie jest w stanie zgromadzić poręczenia wyznaczonego przez sąd. - Jest to kwota nie do osiągnięcia - powiedział dziennikarzom jeden z nich mec. Olgierd Pogorzelski.
Dodał, że obrona ma przygotowane następne kroki, ale na razie nie zdradza, jakie one będą. - Argumentowaliśmy na temat dowodów sprawstwa, które w odczuciu prokuratury jest, w naszym nie, ale sąd na tym etapie nie mógł tego badać, więc cały czas nie mógł się tak naprawdę odnieść merytorycznie do naszych wniosków, ponieważ przepisy na to nie pozwalają - opisywał mec. Pogorzelski.
Obrońcy Kani złożyli wniosek o wydanie listu żelaznego w kwietniu. Prawnicy podejrzanego powtórzyli we wtorek, że chciałby on wrócić do kraju nie tylko po to, by wziąć udział w swoim postępowaniu karnym, ale też w sprawach cywilnych, które według niego - jak mówił Pogorzelski - "powodują rozgrabienie majątku po Zakładach Mięsnych, jak i również innych podmiotach ściśle związanych z majątkiem rodziny".
- Niestety postępowanie karne bardzo mocno oddziałuje na te inne postępowania i sądy też mają pewnego rodzaju powściągliwość i patrzą, że w tle jest postępowanie karne, zatem bardzo ostrożnie podchodzą do pewnych kwestii. No i niestety ta narracja prokuratorska przebija się i chcielibyśmy to jakoś zmienić, ale to jest dosyć trudna sytuacja - podsumował Pogorzelski.
Postępowanie ekstradycyjne zawieszone
We wrześniu rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak w pisemnej odpowiedzi na pytania PAP na temat postępowania ekstradycyjnego Kani poinformowała, że ostatnią informację od strony argentyńskiej Prokuratura Krajowa otrzymała w listopadzie 2024 r.
"Zgodnie z jej treścią postępowanie ekstradycyjne pozostaje zawieszone do czasu rozpoznania skargi kasacyjnej przez Sąd Najwyższy dotyczącej oddalenia wniosków dowodowych obrony. Na wniosek PK Ambasada RP w Buenos Aires w dniu 12.05.2025 roku zwróciła się do MSZ Argentyny o informację o stanie realizacji wniosku. Nie otrzymaliśmy dotychczas odpowiedzi" - dodała prok. Adamiak.
Zarzuty dla 40 osób, jednym z podejrzanych były szef SLD
Prokuratura zarzuca Henrykowi Kani wiele przestępstw związanych z funkcjonowaniem zakładów, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, w ramach której popełniono wiele oszustw na szkodę banków, kilku dostawców oraz Skarbu Państwa. Jak podała prokuratura, w śledztwie ujawniono wystawienie około 2,5 tys. fikcyjnych faktur na łącznie blisko 900 mln zł.
Prokuratorskie postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Zakładach Mięsnych Henryk Kania SA toczy się od lipca 2019 r. Prowadzi je śląski wydział Prokuratury Krajowej. Jak informowała we wrześniu prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z działu prasowego PK, zarzuty ogłoszono łącznie 40 osobom.
Kania twierdzi m.in., że do upadku jego zakładów przyczynił się jeden z banków i jedna z największych sieci handlowych w Polsce. Stanowisko podejrzanego dotyczące przyczyn upadłości zakładów mięsnych to jego linia obrony - odpowiadała prokuratura.
Jednym z podejrzanych w tym śledztwie jest były minister rolnictwa i były szef SLD Wojciech Olejniczak, którego CBA zatrzymało w listopadzie 2024 roku. Prokuratura zarzuca mu działania na szkodę Alior Banku w związku z przyznawaniem wsparcia kredytowego Zakładom Mięsnym Henryka Kani. Zarzut dotyczy okresu, kiedy Olejniczak był dyrektorem Departamentu Biznesu Agro Alior Banku. Według śledczych szkoda wyrządzona bankowi wynosi 161 mln zł.
Zakłady Mięsne Kania w Pszczynie, które wcześniej były potentatem na rynku, upadły w 2020 roku. Ich założyciel Henryk Kania zmarł w listopadzie 2024 roku. Jego syn, również Henryk, który przejął zarządzanie firmą, jest głównym podejrzanym w toczącym się w śląskim wydziale PK śledztwie. Był ścigany międzynarodowym listem gończym i europejskim nakazem aresztowania. W 2020 roku argentyńskie służby zatrzymały go w Buenos Aires. Został wówczas osadzony w areszcie domowym.
Źródło: PAP, tokfm.pl. Fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl