Polska wykupuje Niemcy. Teraz to my inwestujemy za granicą
A Teraz Polska! Dosłownie. Hasło, które powstało w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku dla promocji niedocenianych polskich marek, nabrało właśnie nowego znaczenia. Polski biznes maszeruje na zachód po akwizycje i przejęcia. Kupuje okazyjnie kulejące zagranicznej firmy, przejmuje kwitnące biznesy wraz z ich klientami i miejscem na rynku. A tytuł w jednym czołowych niemieckich dzienników: "Die Polen Kommen" - "Polacy nadchodzą" ma zupełnie nowy kontekst.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego hasło "Teraz Polska" nabiera nowego znaczenia?
- Ile firm, z jakich krajów i z których branż kupiły w ostatnim roku polskie przedsiębiorstwa?
- Dlaczego niemieckie media z uznaniem piszą o nas: "Polacy nadchodzą"?
Postępy, jakie zrobiła Polska, dzisiaj dwudziesta gospodarka na świecie, budzą niekłamany podziw i są przedmiotem biznesowych analiz. Polski Instytut Ekonomiczny oblicza, że wydatki polskich firm w tak zwanych obszarze M&A czyli fuzji i przejęć przekroczyły w ubiegłym roku miliard dolarów. Biorąc zaś pod uwagę, że nie wszystkie dane są dostępne, a w większości przypadków wartość zakupu nie została ujawniona, można oceniać, że ten miliard został przekroczony z poważnym okładem. Największe zakupy robiły na rynku europejskim - z 45 takich transakcji w Europie zawarto 34. W Niemczech dziewięć, w Czechach i Rumunii po trzy, a w Stanach Zjednoczonych (to już nie jest oczywiście Europa) - sześć.
Metoda na szybki rozwój
Polskie firmy sięgają po przejmowanie biznesów, bo to skuteczna metoda rozwoju i szybsza niż metoda "zrób-to-sam". Przejęcie daje dostęp do rynku, klientów, metody sprzedaży, wiedzę i zaplecze logistyczne. Pozwala uniknąć błędów debiutanta i w ostatecznych rozrachunku oszczędza czas oraz daje większy zysk. I teraz krótka lista firm, które poszły tą drogą (będziecie zdziwieni):
- Enea Nowa Energia (to ta Enea od prądu) kupiła farmy wiatrowe od duńskiej European Energy;
- Polska Grupa Trend kupiła niemiecką Gala Group, to jeden z najszybciej rozwijających się producentów świec, zapachów do wnętrz i dekoracji domowych na świecie z tysiącami pracowników i fabrykami w Niemczech, Polsce, na Węgrzech i w Indiach;
- transportowa Trans Polonia jest nowym właścicielem holenderskiej grupy logistycznej Nijman/Zeetank, transportuje w Europie paliwa;
- za około miliard złotych Wirtualna Polska przejęła europejską grupę Invia Group, działającą w biznesie turystycznym. Jej część po niecałym roku sprzedała z zyskiem. WP prócz prowadzenia portalu zajmuje się turystyką pakietową, czyli przelot plus pobyt;
- Benefit System kupił w Turcji MAC Group, największą w tym kraju sieć klubów fitness, zapłacił ponad półtora miliarda złotych, to jedna z największych polskich inwestycji prywatnych w regionie;
- InPost przejął w Wielkiej Brytanii Yodel i stał się jednym z największych graczy na brytyjskim rynku logistyki e-commerce, ogłosił też przejęcie spółki Sending, specjalizującej się w usługach kurierskich w Hiszpanii i Portugalii oraz kupił część udziałów w portugalskim Bloq.it, który dostarcza oprogramowanie i technologię do maszyn paczkowych zasilanych bateryjnie.
A to przecież bardzo mocno skrócona lista polskich zakupów na Zachodzie. Bo jest na niej także farmaceutyczny Adamed, który kupuje właśnie od Sanofi fabryki w Hiszpanii czy Wielton, który po przejęciu niemieckiego Langendorf znalazł się w pierwszej trójce producentów naczep w Europie.
Polski "efekt wow"
Inwestycje w przejęcia to nie koniec polskiego pochodu przez zagraniczne rynki. Są jeszcze tak zwane inwestycje "greenfield", czyli budowa biznesu za granicą - od zera. Także na tym - nomen omen - polu też w ubiegłym roku poszliśmy po rekord. Polskie firmy ogłosiły prawie 50 projektów tego typu o wartości ponad 5,5 mld dolarów. Jeśli wszystkie dojdą do skutku, będzie to najlepszy tego typu wynik w historii polskiej gospodarki. Największy projekt za 4 miliardy dolarów to wspólna polsko-indyjska inwestycja firmy Hynfra w stanie Andhra Pradesh, czyli budowa wielkiej instalacji do produkcji zielonego amoniaku oraz wodoru. Z planowanym eksportem do Japonii, Korei Południowej i Tajwanu.
Skala jest imponująca. I dlatego te, i inne polskie osiągnięcia gospodarcze, wprawiają Zachód w podziw. Polski "efekt wow" wspominają największe światowe media zdumione ekonomicznym zwrotem o 180 stopni w relacji z Niemcami, gdzie firmy, szczególnie te średniej wielkości, nie radzą sobie z rosnącymi kosztami, w tym drożejącą energią, biurokracją i brakiem następców do przejęcia prywatnych biznesów. W tej sytuacji polscy inwestorzy coraz częściej występują w roli... rycerza na białym koniu. Jak w przypadku przejęcia lipskiego producenta tramwajów Heiterblick przez PESA Bydgoszcz. Załodze a nawet związkom zawodowym polski inwestor, który sam buduje tramwaje i pociągi, spadł prosto z nieba. Ze swoją długą listą zamówień jest gwarantem stabilności, a prawdopodobnie też motorem rozwoju w przyszłości.
"Franfkurter Algemaine Zaitung", jedna z najpoważniejszych niemieckich gazet, pisze więc w tytule: "Polacy nadchodzą!". Bez ostrzeżenia, ale z podziwem i szacunkiem: to już nie Niemcy wykupują Polskę - to Polska wykupuje Niemcy. Szwajcarski dziennik "Neue Zuercher Zeitung" cytował niedawno słowa niemieckiego przedsiębiorcy o tym, że Niemcy potrzebują więcej Warszawy w Berlinie. I postulował, by uczyły się od swojego sąsiada, którego do niedawna miały za zaplecze produkcyjne z tanią siłą roboczą. Bloomberg zaś w swojej publikacji o rekordowych polskich zakupach na zachodzie pisał tak: "przez ostatnich sto lat, od czasu odzyskania niepodległości, Polska nie była bardziej zamożna ani wpływowa niż dzisiaj, gdy została czarnym koniem europejskiego wyścigu po sukces". Na każdym poziomie.
źródło: TOK FM