Prezydent szuka wymówek ws. sędziów TK? "Jakbyśmy nie mogli wyjść z pewnego błędu"
- Niczego się już nie spodziewam, ale chciałbym, żeby została przywrócona normalność. Bardzo bym chciał, żeby ten pierwszy raz kiedyś nastąpił - tak w TOK FM prof. Krystian Markiewicz, nowo wybrany sędzia TK, mówił o tym, czy obawia się, że prezydent nie przyjmie od niego i pozostałej piątki sędziów ślubowania.
W piątek Sejm wybrał sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym uzupełnione zostały wakaty po tych, których kadencja w ciągu ostatnich miesięcy wygasła. Wciąż nie wiadomo jednak, czy prezydent Karol Nawrocki zaprosi legalnie wybranych sędziów do Pałacu Prezydenckiego i odbierze od nich ślubowanie. Z dotychczasowych informacji płynących z Kancelarii Prezydenta wynika, że tak się nie stanie.
O to, czy prezydent przyjmie ślubowanie, pytany był w TOK FM nowo wybrany sędzia TK prof. Krystian Markiewicz z Uniwersytetu Śląskiego, członek Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".
- Chciałbym, żeby normalność została przywrócona nie tylko na etapie odbudowywania autorytetu wymiaru sprawiedliwości, ale szerzej. Także w Krajowej Radzie Sądownictwa, Sądzie Najwyższym, wszystkich rodzajów sądów. Tego bym bardzo chciał - podkreślił prof. Markiewicz. Rozmówca Karoliny Lewickiej zaznaczył, że jako umiarkowany optymista, który od ponad dekady mierzy się z realiami, bardzo by chciał, żeby ten pierwszy raz kiedyś nastąpił.
Zapytany, czy spodziewa się problemów i utrudniania pracy, jeśli ślubowanie nowych sędziów odbędzie się nie przed prezydentem, a na przykład przed Zgromadzeniem Narodowym, odparł, że taki scenariusz jest realny.
- Gdyby doszło do odmowy konstytucyjnego obowiązku prezydenta, bo to nie jest żadną łaską ani parlamentu, że wybiera sędziów TK, ani prezydenta, że odbiera od nich ślubowanie, patrząc na realia ostatnich lat, gdyby była obstrukcja ze strony prezydenta, to pewnie podobnej można by się było spodziewać od strony pana Święczkowskiego (prezesa TK - red.) - stwierdził.
Prowadząca audycję zwróciła uwagę, że pośpiech przy wyborze sędziów TK przez Sejm jest teraz pretekstem dla prezydenckich ministrów, by mówić o tym, że regulamin Sejmu został naruszony i że w konsekwencji sędziowie wybrani zostali w sposób niewłaściwy.
- Pretekstem może być tak naprawdę wszystko, łącznie z tym, jaki to był dzień tygodnia - odbił piłeczkę prof. Markiewicz.
Gość TOK FM zwrócił uwagę na inny przepis regulaminu Sejmu, który mówi o tym, że to sam marszałek wyznacza terminy i na podstawie tego właśnie przepisu wybór sędziów mógł przebiegać tak, jak to miało miejsce.
- Wiem jedno, te wybory do TK są bardzo mocno opóźnione. Wiemy, kiedy te mandaty wygasały. Zawsze podkreślam, że dobrym zwyczajem organów władzy publicznej powinno być to, że jeżeli jest kompetencja do dokonywania pewnych czynności, to są dokonywane. A stało się tak, że chomikowano te wakaty - wyjaśnił. prof. Markiewicz. Dodał, że to wszystko i tak są preteksty i droga prowadząca donikąd.
- Na zasadzie jakbyśmy w pewnym momencie nie mogli wyjść z jakiegoś błędu. Z tego powodu trzeba by powiedzieć, że skoro Sejm nie wybierał wystarczająco szybko sędziów TK, to już nigdy nie powinien ich wybierać - skwitował.
Źródło: TOK FM/ Fot. Jacek Dominski/REPORTER