advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Śląskie

Mieli wyburzać, będą remontować. "Drugiej takiej nastawni w Polsce nie ma"

Bogdan Widawka
3 min. czytania
20.07.2023 15:21
Kolejarze ogłosili przetarg na wykonanie projektu remontu budynku dawnej nastawni "Bt" zlokalizowanej na stacji Bytom, na linii kolejowej 131. - To integralna część bytomskiego dworca, która był świadkiem wielu historycznych wydarzeń - przekonują społecznicy.
|
|
fot. Archiwum Urzędu Miejskiego w Bytomiu, Grzegorz Goik

W Bytomiu trwa przebudowa linii kolejowej nr 131. - To główny szlak kolejowy w mieście, który po modernizacji będzie alternatywą dla komunikacji autobusowej łączącej Bytom z Tarnowskimi Górami, Chorzowem i Katowicami - zapowiada prezydent Bytomia Mariusz Wołosz.

Jednym z etapów inwestycji jest przebudowa hali peronowej bytomskiego dworca PKP. Wykonawca zrealizował już część prac, w tym m.in. zdemontował większość poszycia dachu hali i wzmocnił konstrukcję stalową. Hala pochodzi z 1929 roku i pamięta czasy Republiki Weimarskiej. 

Mieli wyburzać...

Integralną częścią dworca jest też nastawnia bramowa "Bt" z 1935 roku. To charakterystyczny budynek, zaprojektowany w popularnym wówczas stylu streamline - stawiającym na gładkie formy i obłe kształty. Zgodnie z pierwotnym planem, podczas modernizacji linii 131, obiekt miał zostać wyburzony. To wzbudziło jednak sprzeciw społeczników, którzy postanowili złożyć wniosek o wpisanie go do rejestru zabytków.

- Nastawnia miała przypominać okręt unoszący się nad torami. Drugiej takiej w Polsce nie ma - mówi bez wahania Dariusz Pietrucha, prezes Stowarzyszenia Pro Fortalicium, walczącego o zabytki na Górnym Śląsku. Obiekt ma formę dwubryłową. Niższa, jednokondygnacyjna część mieści dziś pomieszczenia warsztatowo-techniczne. Wyższa - nadwieszona nad torami - przeznaczona jest na pomieszczenie tzw. nastawnicowni, w której znajdują się pulpity do sterowania ruchem kolejowym.  Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków do wniosku się przychylił i wpisał obiekt do rejestru zabytków.

... będą remontować

Teraz już wiadomo, że nastawnia pod młot nie pójdzie. Nie tylko dlatego, że została zabytkiem. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe ogłosiła przetarg na wykonanie projektu remontu budynku dawnej nastawni. Zakres prac obejmuje m.in.: przeprowadzenie inwentaryzacji obiektu, przygotowanie kosztorysu, remont powierzchni pokrycia dachowego czy odnowienie elewacji.

W Bytomiu powstaje największa w Polsce sportowa ścinka wspinaczkowa. 'Kiedyś stał tu komin'

- Nastawnia bramowa "Bt" jest nieodłącznym elementem bytomskiego dworca kolejowego - przekonuje Pietrucha. - Kiedy powstała, była uznawana za bardzo nowoczesną. W niemieckich, specjalistycznych publikacjach z tego okresu wręcz chwalono się nią jako jedną z najbardziej nowoczesnych nastawni kolejowych - dodaje.

Dziś nastawnia "Bt" różni się nieco od tej, która powstała w 1935 roku. Po wojnie - w 1945 roku - prawdopodobnie z powodu zniszczeń albo przebudowy torowisk, obiekt został nieco skrócony. - Detale są jednak oryginalne, łącznie z wyposażeniem nastawni, m.in pulpitem sterującym ruchem na stacji Bytom - zapewnia prezes Pro Fortalicium. - Co ważne, urządzenia te działają do dziś. To najwyższa półka, jeśli chodzi o infrastrukturę kolejową - dodaje.

'Wszyscy bytomianie za tym tramwajem tńsknią'. Kiedy popularna N-ka wróci na tory?

Nasz rozmówca zapewnia też, że "bytomski dworzec kolejowy jest unikatowy na skalę europejską". - Kiedy został wybudowany, był dworcem przystosowanym do obsługi ruchu transgranicznego. Stąd też słynny peron "polski", czyli peron 1, którego dziś już nie ma (...). Był oddzielony od reszty dworca i miał osobne przejście podziemne, które kończyło się odprawą celną dla polskich pasażerów, jeśli ktoś chciał wysiąść w niemieckim Bytomiu - opowiada Pietrucha.

I przypomina, że w Bytomiu znajduje się też stacja końcowa "Latającego Ślązaka", czyli elektrycznego pociągu, który jeździł od 1936 roku. - Był niezwykle szybki na tamte czasy i nie tylko. Mógł pędzić z prędkością powyżej 150 km/h. Dystans między Berlinem a Bytomiem pokonywał w niespełna 5 godzin. Ponoć jeździł tak dokładnie, że ludzie regulowali według niego zegarki - wspomina nasz rozmówca.

- Z tego dworca odjeżdżały też pociągi z Żydami do KL Auschwitz. To jeden z tragicznych epizodów w historii, ale nie da się ukryć, że podczas II wojny światowej dworzec był świadkiem wielu rozstań. W styczniu 1945 roku, kiedy Bytom wpadł w ręce Armii Czerwonej, to właśnie stąd odjeżdżały jedne z największych transportów Górnoślązaków deportowanych do ZSRR - opowiada Pietrucha.

Z kolei tuż po wojnie, jak mówi dalej społecznik, bytomski dworzec i nastawnia to był pierwszy widok, jaki widzieli w Bytomiu repatrianci jadący ze wschodu do Wrocławia. - Podobnych historycznych aspektów jest mnóstwo. Wystarczająco, żeby te miejsca zasługiwały na szacunek - podkreśla Pietrucha. - Może kiedyś na bytomskim dworcu powstanie jakaś izba muzealna, gdzie o tym wszystkim będzie można opowiedzieć i pokazać. Na peronach jest sporo miejsca, żeby ustawić tam gabloty z informacjami czy zdjęciami sprzed lat - dodaje.

Zakończenie prac budowlanych związanych z modernizacją bytomskiego dworca PKP planowane jest w przyszłym roku.