Niebezpieczna gra na orbicie. Rosja naruszyła prawo?
Potencjalnie możemy mówić o naruszeniu kosmicznego prawa przez Rosję - mówił w TOK FM ekspert prawa kosmicznego doktor Bartosz Malinowski. Mowa o manewrze rosyjskiego satelity, który zbliżył się na odległość kilkudziesięciu metrów do urządzenia polsko-fińskiej firmy ICEYE.
Niebezpieczna gra na orbicie. Rosja naruszyła prawo?
Rosyjski satelita wojskowy zbliżył się do urządzenia fińsko-polskiej firmy ICEYE na odległość zaledwie kilkudziesięciu metrów. Eksperci ostrzegają, że może to być nie tylko próba szpiegowania, ale również demonstracja zdolności Rosji do atakowania zachodnich systemów kosmicznych.
O to, czy potencjalnie mogło dojść do naruszeniu prawa przez Rosję pytany był w TOK FM dr Bartosz Malinowski, ekspert prawa kosmicznego z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.
- Tak. Mamy tu na myśli artykuł 9. Układu o zasadach działalności państw w zakresie badań i użytkowania przestrzeni kosmicznej, łącznie z Księżycem i innymi ciałami niebieskimi - dopowiedział.
To tzw. Traktat o przestrzeni kosmicznej sporządzony 27 stycznia 1967 roku w Moskwie, Londynie i Waszyngtonie. Stanowi fundament międzynarodowego prawa kosmicznego.
- Artykuł 9. nakazuje państwom uwzględniać uzasadnione interesy innych państw w ich działaniach w przestrzeni kosmicznej. Tu bez wątpienia mamy do czynienia z zakłóceniem działalności państw. Satelita firmy ICEYE jest zarejestrowany w Stanach Zjednoczonych, więc można tutaj domniemywać naruszenie swobody działalności przestrzeni kosmicznej Stanów Zjednoczonych, ale też być może innych krajów - dodał w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Gość TOK FM podkreślił też w tym kontekście, że "kosmiczny ład" był "w niewielkim stopniu kontrowersyjny i w niewielkim stopniu prawnicy mogli do tej pory ćwiczyć w praktyce tego rodzaju spory".
- Prawo kosmiczne zostało stworzone w latach 60., kiedy jeszcze ludzkość nie była gotowa do jego wykorzystywania. Być może też nie do końca przewidywała, jak w przyszłości mogą się ułożyć relacje w przestrzeni kosmicznej i działalność państw - zastrzegł też dr Bartosz Malinowski.
Dopytywany, czy gdyby Rosja zniszczyła obiekt w przestrzeni kosmicznej, to jest wymiar sprawiedliwości, który ją osądzi, wskazał na Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości.
- Natomiast zawsze prawo międzynarodowe opiera się w pewnym sensie na umowie dżentelmeńskiej. Inna rzecz, że nie istnieje jakikolwiek komornik ani prokurator kosmiczny, który pozwolił wyegzekwować te normy - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM