Kto stoi za zamachem w Iranie? "Tylko dwaj podejrzani aktorzy"
Co najmniej 103 osoby zginęły, a 141 odniosło rany w eksplozjach, do których doszło w środę w pobliżu grobu irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, przekazały lokalne służby ratunkowe. Wybuchy były efektem ataku terrorystycznego" - poinformowała agencja Reutera, powołując się na władze lokalne. Na razie nikt nie przyjął odpowiedzialności za atak.
Łukasz Wójcik z tygodnia "Polityka" ocenił, że są "marne szanse", żeby ktoś przyznał się do owego ataku. Natomiast jeśli założymy, że nie jest to "dość banalny" scenariusz, zakładający wewnętrzną operację irańskich służb, to są tylko "dwaj podejrzani aktorzy" w regionie, którzy byliby zdolni do takiego ataku. - Izrael oraz USA - wskazał ekspert.
Gość Agnieszki Lichnerowicz w "Światopodglądzie" przypomniał, że sam Sulejmani był symbolem agresywnej polityki Iranu na Bliskich Wschodzie. - Opierała się ona na tworzeniu pewnych zależności, między Teheranem a antyzachodnimi organizacjami. Władze Iranu ich rękoma chciały załatwiać swoje interesy. Stąd ten atak może być taką pocztówką dla Teheranu. Wiemy, że pociągacie za sznurki przy obecnym kryzysie na Bliskim Wschodzie, że uzależniliście od siebie Hamas i Hezbollah. Uważajcie zatem, co robicie - mówił Wójcik.
Inny scenariusz może zakładać, że to próba sprowokowania Iranu. - Patrząc na ostatnie trzy miesiące, to USA ewidentnie chcą tonować nastroje w regionie. Natomiast w Izraelu po 7 października (początek nadal trwającej krwawej wojny w Strefie Gazy - red.) doszło do przewrotu w myśleniu o bezpieczeństwie. Kiedyś chciano odizolować się od regionu i to wychodziło. Teraz wśród elit w Izraelu pojawiło się przeświadczenie, że otworzyło się okno, w czasie którego Tel Awiw musi coś zrobić wobec organizacji, które zagrażają jego bezpieczeństwu - podkreślał gość TOK FM.
Przypomnijmy, w przeprowadzonym we wtorek przez Cahal (Siły Obronne Izraela) ataku dronem zginął nie tylko jeden z liderów Hamasu, lecz także dwóch dowódców jego zbrojnego skrzydła - brygad Al-Kassam - poinformowała agencja Reutera w oparciu o informacje hamasowskiej telewizji Al Aqsa.