Hubert Hurkacz w kolejnej rundzie Australian Open. Ale łatwo nie było. Szalony mecz
26-letni wrocławianin pokonał jednego z najmłodszych uczestników imprezy, 18-letniego Mensika 6:7 (9-11), 6:1, 5:7, 6:1, 6:3. Przyznał, że był pod wrażeniem występu Czecha.
- Grał fantastyczny mecz, świetnie serwował. W ważnych momentach, kiedy miałem swoje szanse, zagrał kilka świetnych wolejów. Nawet w ostatnim secie, jak prowadziłem 40:0, to zdobył fantastyczne punkty i wyrównał. Wygrał pierwszego i trzeciego seta, musiałem się naprawdę wysilić. Przed nim świetlista przyszłość - ocenił Hurkacz.
Potwierdził, że momentami czuł się jak na kolejce górskiej. - To zdecydowanie był rollercoaster. Już pierwszy set mógł się inaczej potoczyć, ale brawa dla rywala. Cały czas jednak wierzyłem, że doczekam się w końcu swojej okazji. Liczyłem, że mój poziom będzie trochę wyższy, ale musiałem walczyć o każdy punkt - dodał.
Jego kolejnym rywalem będzie rozstawiony z numerem 21. Francuz Ugo Humbert, z którym Polak rywalizował dotychczas dwukrotnie i oba te pojedynki wygrał. - Ugo gra bardzo agresywnie, stara się iść do przodu za każdą piłką, jest niebezpieczny. Ostatnio wygrałem dopiero po tie-breaku w trzecim secie, więc spodziewam się kolejnego trudnego meczu - zaznaczył.
Z serdecznością podziękował za wsparcie kibicom, w tym kilkudziesięcioosobowej grupie z polskimi flagami. - Kibice byli fantastyczni, wspierali mnie, choć już po północy. Nie było łatwo, ale publiczność bardzo mi pomogła. W ogóle ludzie w Melbourne są wspaniali, ciągle uśmiechnięci, dlatego gra tutaj zawsze jest miłym doświadczeniem - powiedział Hurkacz.
Rok temu w Melbourne Polak dotarł do 1/8 finału, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze.