Zniszczyli wielokulturowy mural pod granicą. "Nie boją się niczego"
Mural na ścianie Gminnego Ośrodka Kultury w miejscowości Czeremcha w powiecie hajnowskim na Podlasiu przedstawia ludzi o różnym kolorze skóry, ale nie tylko. To przedstawiciele różnych narodowości, wyznań, a także społeczności LGBT. Praca ma propagować szacunek i tolerancję, a także nawiązywać do trwającego na granicy od trzech lat kryzysu migracyjnego. To już kolejne tego typu malowidło na ścianie GOK, poprzednie powstało przed rokiem - wtedy nikomu nie przeszkadzało.
W weekend ktoś zamalował widniejącą na muralu tęczową koszulkę, nawiązującą do społeczności LGBT+. - W zamian pojawiła się czarna swastyka - mówi dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury, Barbara Kuzub - Samosiuk, która kieruje tą instytucją już od 20 lat. Czarną farbą oblano również scenę, na której kobieta pomaga ubrać się potrzebującemu pomocy mężczyźnie. - To miała być pewna parafraza obrazu 'Zdejmij mundur, przeproś matkę', autorstwa Anny Grzymały. To chyba wzbudziło największą kontrowersję - dodaje nasza rozmówczyni.
Przedstawiciele Gminnego Ośrodka Kultury poinformowali w mediach społecznościowych, że sprawa wandalizmu została zgłoszona na policję.
- Mural przedstawia elementarne zasady człowieczeństwa, w tym chrześcijaństwa: pomoc bliźniemu, przebaczenie, tolerancję i otwartość na ludzi, niezależnie jacy są, jaki mają kolor skóry i jaką religię wyznają. Mamy tutaj też tradycyjny podlaski stół, naszą gościnność, regionalne przysmaki, w tym chleb pieczony w wiklinowym koszu czy dania podane w naszych tradycyjnych glinianych naczyniach. Do malowania muralu zaprosiliśmy wszystkich i przyszły bardzo różne grupy, w tym dzieci czy babcie z dziećmi - opowiada pani Barbara.
Mural powstał ze środków prywatnych, choć w ramach inicjatywy "Tradycje i Transformacje". To projekt, który zakłada wiele działań warsztatowych (m.in. warsztaty filcowania, garncarstwa czy ikonopisania), które są sfinansowane z dotacji Narodowego Centrum Kultur. 'Przy każdym działaniu projektowym - niezależnie od tego, czy jest finansowane z dotacji, czy też nie - musi pojawić się formułka: 'Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury.EtnoPolska. Edycja 2024'. Taki zapis jest umowie' - wyjaśnili pracownicy GOK. Dyrektorka przekazała TOK FM, że właśnie dostała z Narodowego Centrum Kultury prośbę o wyjaśnienia w sprawie muralu.
Za pomysłem na mural stoi dyrektorka GOK w Czeremsze, a pieczę artystyczną nad pracą sprawowała autorka innych murali o wydźwięku społecznym - Joy z Poznania. W powstaniu muralu brali udział mieszkańcy Czeremchy, ale też dzieci, które w tym czasie przebywały na koloniach w tym rejonie.
'Znikający' migranci. Potwierdzają niepokojące doniesienia z granicy
Mural nie spodobał się środowiskom antyuchodźczym. "To jest skandal, że taka praca powstała" - czytamy na profilu "Narodowa Hajnówka". Zwróciła na niego uwagę także tzw. Inicjatywa Ochrony Mieszkańców Pogranicza. "Mural w miejscowości Czeremcha. Stworzony dzięki publicznym pieniądzom. Jeśli dobrze się przyjrzymy, możemy zauważyć wiele interesujących detali. Co o tym myślicie?" - zapytali w mediach społecznościowych.
Sprawa wywołała duże poruszenie w sieci. "To barwne cudo komuś przeszkadza?! Zamiast być dumą?" - zapytała jedna z mieszkanek Podlasia Beata Siemaszko.
"Mając problem z podstawowymi wartościami, ludzie nie widzą, że zaczynają łamać prawo i dziczeją. Przykre. Mural cenny. Widać kole w oczy. Chrześcijaństwo się nie przyjęło w tym kraju" - skomentowała inna z osób zaangażowanych w pomaganie na Podlasiu - Joanna Sarnecka.
W obronę wartości wyrażonych na muralu zaangażowało się szereg osób, m.in. Bartosz Staszewski z Fundacji BASTA, aktywista na rzecz społeczności LGBT+. "Deklaruję pomoc dla gminnego ośrodka kultury, który jako jedyny nie poddaje się fali hejtu" - napisał w serwisie X.
Głos zabrał także wójt Czeremchy Jerzy Wasiluk. Poinformował w mediach społecznościowych, że nikt go nie pytał o zdanie przed powstaniem muralu. "Jako Wójt Gminy Czeremcha zawsze wspierałem i wspieram służby mundurowe. Poczyniłem kroki w kwestii usunięcia wszystkich kontrowersyjnych treści z muralu. Sprawa zostanie poruszona na najbliższej Komisji i Sesji Rady Gminy" - napisał wójt. Nie wskazał jednak, które treści na muralu są "kontrowersyjne".
Barbara Kuzub - Samosiuk podkreśla, że nikt niczego nie ukrywał, malowanie było wspólne, każdy je widział, bo GOK znajduje się bardzo blisko Urzędu Gminy. Jak tłumaczy, już kilkukrotnie spotykała się z agresją ze strony środowisk narodowo - prawicowych, przy okazji organizacji kilku imprez kulturalnych. Ale to, co stało się teraz, to apogeum nienawiści. - Okazuje się, że w tak małej społeczności mamy osobę propagującą nienawiść, faszyzm - mówię o swastyce namalowanej na muralu. Chyba już przerabialiśmy to w historii świata - ogromną tragedię milionów ludzi, prawda? Ja, mówiąc szczerze, jestem przerażona. Miałam zawsze poczucie, że my na Podlasiu jesteśmy bardzo otwartym społeczeństwem, bo to region wielokulturowy. Ale ten mit chyba niestety umiera. Nie chcę generalizować, ale tak to wygląda niestety - dodaje dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Czeremsze.
Kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy trwa. W lasach na Podlasiu wciąż są ludzie m.in. z Syrii, Iraku czy Konga, którzy potrzebują pomocy. Pomagają im - dostarczając żywność, wodę, ubrania czy powerbanki - aktywiści, wolontariusze, ale też mieszkańcy tych rejonów. W rozmowie z nami zwracają jednak uwagę, że pomoc od jakiegoś czasu jest coraz trudniejsza.
- To, co dzieje się obecnie na Podlasiu, w tym to, czego doświadcza Czeremcha, to szambo, które właśnie wybiło. Mamy grupy narodowców, którzy zatrzymują aktywistów i ich "przesłuchują" w lesie. Obawiam się, co będzie dalej - mówi TOK FM jedna z aktywistek. Jak dodaje, środowiska narodowe czują siłę, dlatego "bezkarnie działają w najlepsze". - Nie boją się niczego i nikogo - słyszymy.