Nie tylko Odra. Martwe małże w Zalewie Zemborzyckim. Kolejne miejsce ze skażoną wodą?

Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach zbada martwe małże z Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie, jak również z wód Odry - powiedział PAP w czwartek dyrektor PIWet w Puławach prof. Krzysztof Niemczuk. Do tej pory z lubelskiego zbiornika usunięto półtorej tony martwych małż.

- Do Instytutu dotarły już pierwsze próbki martwych małż z Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie, jak również z wód Odry. Będą one badane przez ekspertów pod kątem ewentualnego skażenia metalami ciężkimi, pestycydami i innymi substancjami toksycznymi. Pierwszych wyników możemy spodziewać się podczas najbliższego weekendu – poinformował PAP dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach prof. Krzysztof Niemczuk.

Martwe małże. Martwe ryby. Co spowodowało katastrofę ekologiczną?

Prof. Niemczuk podkreślił że wcześniej małże były także badane w Instytucie, ale jest to pierwszy taki przypadek z województwa lubelskiego. Profesor wskazał również, że wyniki dotychczasowych badań śniętych ryb z Odry nie wskazują na niepokojące stężenia badanych przez Instytut związków chemicznych.

Pierwsze śnięte małże na brzegu Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie pracownicy Wód Polskich zaobserwowali piątego sierpnia, kolejne partie martwych szczeżui zauważyli w ostatni weekend i przystąpili do ich niezwłocznego usuwania. Do tej pory zostało zebranych ponad półtorej tony martwych małż.

1,5 tony martwych małże w wodach Zalewu Zemborzyckiego. Jakie są wstępne wyniki badań?

Powody wymierania małż badają pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie przy współpracy z policją. Pierwsze badania wody z Zalewu Zemborzyckiego i wpadającej do zbiornika rzeki Bystrzycy wskazują na naturalne przyczyny wymierania małż.

- Jakość wód nie wskazuje na ingerencję zewnętrzną. Nie obserwujemy zanieczyszczeń. Natomiast badania wykazały większą niż zazwyczaj zawartość tlenu w wodzie, co może być spowodowane przez zakwit glonów – mówił PAP kierownik Wydziału Inspekcji WIOŚ w Lublinie Grzegorz Uliński.

Wojewoda lubelski Lech Sprawka podkreślił, że usuwanie z wody i z brzegów martwych mięczaków jest ważne, żeby ich rozkład nie powodował zanieczyszczenia zalewu, dlatego od czwartku w usuwanie śniętych małż zaangażowani są żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Nie tylko martwe ryby i małże. Szczątki innych zwierząt też są badane

- Jeśli chodzi o rozdział próbek, znacząca ich część to ryby. Mieliśmy w ostatnim czasie dwa ptaki. Dojadą do nas próbki pochodzące od bobra, natomiast po rozmowie z lekarzem weterynarii wiem, że wykonana sekcja wskazała, że od dłuższego czasu znajdował się na obrzeżu Odry i nie jest pewne, czy uda się pobrać próbki ze względu na autolizę [silny rozkład – przyp.red.] materiału biologicznego – wyjaśnił w rozmowie z eska.pl prof. Niemczuk.

Oprócz Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach badaniami zwierząt zajmują się też wojewódzkie laboratoria inspekcji sanitarnej i ochrony środowiska. Równolegle krajowe laboratoria prowadzą badania wody. Próbki wysyłane są też do placówek zagranicznych, m.in. z Czech czy Holandii.

Kto zatruł Odrę? Dochodzenie trwa, winnych brakuje

Od kilkunastu dni trwa walka o środowisko naturalne. Wciąż nie wiadomo, co spowodowało skażenie Odry, z której wyławiane są tony śniętych ryb. Badania wód trwają i nadal nie przyniosły jednoznacznych wyników.

Badaniem skażenia Odry zajmuje się specjalnie powołany do tego celu przez Zbigniewa Ziobrę zespół śledczych. W jego skład wchodzi siedmiu prokuratorów i pięciu funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. W toku śledztwa dotychczas przesłuchano 228 świadków, przeprowadzano 12 oględzin miejsc i wydano siedem postanowień dotyczących powołania biegłych. Zabezpieczono wszelkie możliwe rejestratory i materiały z kamer monitoringu wzdłuż Odry.

DOSTĘP PREMIUM