Odra zatruwana jest głównie w weekendy. "Bez kontroli ścieków nie uratujemy rzeki"

Wciąż nie wiadomo, co spowodowało skażenie rzeki Odry, z której wyławiane są tony śniętych ryb. W związku z tą katastrofą ekologiczną Wody Polskie rozpoczęły na terenie całej Polski kontrolę wylotów odprowadzających ścieki i wody opadowe do rzek. Tymczasem ekolodzy alarmują o tym problemie od dawna i apelują do państwa o ostrzejsze kontrole ścieków.

Odra zanieczyszczana jest regularnie

Do wstępnych, nieoficjalnych wyników kontroli przeprowadzanej w całym kraju przez Wody Polskie dotarła "Rzeczpospolita". Wynika  z nich, że polskie rzeki, w tym Odra, regularnie są zanieczyszczane przez nielegalne wyloty odprowadzające ścieki bez żadnej kontroli. 

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", inspektorzy zidentyfikowali już ponad 17 tys. urządzeń, które nie miały uregulowanego stanu formalno-prawnego lub nieznany był ich właściciel. W samym dorzeczu Odry naliczono ich aż 5816 – kontrole na razie potwierdziły, że tylko na 3,5 tys. wydano pozwolenia. Do dziś stwierdzono, że 282 wyloty są nielegalne. Pierwsze 57 spraw trafiło już na policję, z czego 20 dotyczy właśnie Odry.

Większość nielegalnych zrzutów, a nawet tych legalnych, prowadzona jest w weekendy, kiedy inspektorat ochrony środowiska nie działa. Wszyscy o tym wiedzą i wszyscy, którzy są za to odpowiedzialni, nic z tym nie robią - powiedział na antenie TVN24 ekolog i podróżnik Dominik Dobrowolski. Jego zdaniem tylko ostre kontrole ścieków i natychmiastowe reakcje odpowiednich organów są w stanie zapobiec takim katastrofom, z jaką mamy do czynienia w Odrze.

Kto może odprowadzać ścieki do rzeki? Trzeba spełnić szereg warunków

To, w jakiej sytuacji można odprowadzać ścieki do jednej z rzek, reguluje polskie prawo. Jak podają Wody Polskie "do rzek mogą być wprowadzane tylko oczyszczone ścieki bytowe, komunalne lub przemysłowe". Każde przedsiębiorstwo, które chce odprowadzać swoje zanieczyszczenia do rzeki, musi spełnić szereg warunków, by otrzymać pozwolenie. Wśród nich są ściśle określone wartości stężeń substancji toksycznych, które muszą być spełnione przed wprowadzeniem ścieków do wód.

Tymczasem nielegalne wyloty ścieków nie podlegają żadnym normom i nikt nie sprawuje nad nimi kontroli. Problemem jest także fakt, że przedsiębiorstwo które odprowadza nielegalnie ścieki do którejkolwiek z rzek, nie podlega z tego tytułu zbyt wysokim karom. 

"Rura musi zostać zlikwidowana, a właściciel zapłacić karę, tzw. opłatę podwyższoną. Wynosi ona 500 proc. opłaty zmiennej za wprowadzanie ścieków." - podaje rp.pl

Kto zatruł Odrę? Państwowa spółka Bumar-Łabędy pod kontrolą WIOŚ

Na razie wciąż nie wiadomo kto, lub co spowodowało skażenie Odry. badania wód trwają i nadal nie przyniosły jednoznacznych wyników. Wśród przedsiębiorstw, które podejrzewane są o zatrucie rzeki, często pojawiają się Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy. Państwowa spółka z Gliwic stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom, ale jak podaje Onet, na jej terenie przeprowadzana jest kontrola interwencyjna Wojewódzkiego Instytutu Ochrony Środowiska, która zakończy się pod koniec sierpnia. 

Badaniem skażenia Odry zajmuje się specjalnie powołany do tego celu przez Zbigniewa Ziobrę zespół śledczych.  W jego skład wchodzi siedmiu prokuratorów i pięciu funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. W toku śledztwa przesłuchano 228 świadków, przeprowadzano 12 oględzin miejsc i wydano siedem postanowień dotyczących powołania biegłych. Zabezpieczono wszelkie możliwe rejestratory i materiały z kamer monitoringu wzdłuż Odry. 

DOSTĘP PREMIUM