Czy po wyborach Polska powtórzy los Bułgarii? Szacki analizuje skomplikowaną sondażową układankę

Według najnowszego sondażu Zjednoczona Prawica nadal cieszy się największą popularnością, jednak na dzień dzisiejszy nawet z Konfederacją, nie byłaby w stanie stworzyć większościowego rządu. Co to może oznaczać dla Polski? - Ja bym nie wykluczał sytuacji takiej jak w Bułgarii. Tam były piąte wybory w ciągu ostatnich dwóch lat. Trudno sformować większość - wskazał na anetnie TOK FM Wojciech Szacki z Polityki "Insight".
Zobacz wideo

Z najnowszego opublikowanego przez Wirtualną Polskę badania sondażowego wynika, że największym poparciem wśród Polaków cieszy się PiS (Zjednoczona Prawica). 33,1 proc. badanych zadeklarowało, że oddałoby swój głos właśnie na tę partię. To o 0,6 pkt proc. mniej niż dwa tygodnie temu. Niezmiennie na drugim miejscu z 25,1 proc. poparciem jest Koalicja Obywatelska, która zyskała 2 pkt proc. Trzecie miejsce przypadłoby koalicji PSL i Polsce 2050., mogłaby ona liczyć na poparcie 14,3 proc. badanych, na Lewicę chce głosować 9,4 proc. pytanych, a na Konfederację - 9,3 proc. ankietowanych.

Jak komentował w "Poranku Radia TOK FM" Wojciech Szacki, cała seria tegorocznych sondaży pokazuje, "że PiS się umocnił, w stosunku do tego, co było na przełomie roku".

- Jednak wciąż jest daleko od swojego poparcia z 2019 roku, czy z wyborów prezydenckich w 2020. Ten sufit 40 proc. jest w tym momencie dla PiS nieosiągalny. Jednak samodzielna większość jest całkowicie nieosiągalna przy takiej konfiguracji poparcia dla pozostałych partii. Natomiast to, co może martwić wyborców opozycji to słabsza forma PO. Na przełomie roku miała w średniej sondażowej nieco ponad 30 proc. i niewielką stratę do PiS-u, teraz spadła w okolice 25-27 proc., a strata się zwiększyła - zwrócił uwagę ekspert Polityki "Insight", dodając, że na notowaniach Prawa i Sprawiedliwości na pewno odbije się kryzys dotyczący zboża z Ukrainy.

Kolejną rzeczą, na którą Wojciech Szacki zwrócił uwagę, jest "rosnący trend Konfederacji". - Chociaż nie jest to trend, który wywracałby scenę polityczną. To jest trochę lepsza forma. Zbliżanie się do 10 proc. Ja bym nie wykluczał, że nisza konfederacka będzie w okolicach 12 proc. ale nie jest to jeszcze partia, która mogłaby rzucać wyzwanie PiS-owi, PO czy przegonić koalicję PSL-u i Hołowni — podkreślił.

Polska pójdzie drogą Bułgarii?

Sondaże pokazują, że może nie być łatwo stworzyć sejmową większość, po jesiennych wyborach.- Ja bym nie wykluczał sytuacji takiej jak w Bułgarii. Tam były piąte wybory w ciągu ostatnich dwóch lat. Trudno tam sformować większość — ocenił Szacki.

Ostatnie wybory w Bułgarii odbyły się 2 kwietnia. Dwa najsilniejsze bloki GERB–Sojusz Sił Demokratycznych byłego premiera Bojka Borisowa oraz Kontynuujemy Zmiany–Demokratyczna Bułgaria byłego szefa rządu Kiriła Petkowa – otrzymały odpowiednio 26,5 proc. i 24,5 proc. głosów. Wybory, które zapoczątkowały serię elekcji bez wyłonienia większości, odbyły się w kwietniu 2021 roku.

Gość TOK FM zwrócił też uwagę na przepisy dotyczące trybu wyłaniania rządu. - Jest miesiąc na zwołanie pierwszego posiedzenia nowego Sejmu, później są dwa tygodnie na powołanie premiera i później dwa tygodnie na zdobycie większości przez rząd. Więc to są dwa miesiące od wyborów, kiedy wciąż będzie rządził rząd Mateusza Morawieckiego. I to da PiS- owi, który prawdopodobnie wygra arytmetycznie te wybory da bardzo dużo czasu. Dwa tygodnie będzie miał Sejm na wyłonienie rządu, później inicjatywa przejdzie do prezydenta, który będzie miał kolejne dwa tygodnie na powołanie kolejnego rządu i Sejm będzie miał kolejne dwa tygodnie na votum nieufności. To się może przedłużyć do stycznia - ostrzegł ekspert Polityki "Insight". 

Ryszard Terlecki przeszarżował?

Choć sondaże pokazują, że trudno będzie Prawu i Sprawiedliwości - jeśli wygra wybory - zbudować koalicję, to Ryszard Terlecki w wywiadzie dla "Sieci" wydawał się nie przejmować takim scenariuszem. Jak cytowała Dominika Wielowieyska, wicemarszałek Sejmu przekonywał, że partia Kaczyńskiego ma "dogadanych" polityków w innych ugrupowaniach, którzy są gotowi wesprzeć PiS i dzięki temu partia rządząca zachowa większość. 

Zdaniem Elizy Olczyk to normalne, że politycy próbują szukać wsparcia u innych, żeby móc rządzić. Ale dziennikarka "Wprost", przypomniała, że często kończy się tylko na deklaracjach. - Widzieliśmy, co się wydarzyło w 2019 roku, gdy pakt senacki dał przewagę opozycji. Wtedy też słyszeliśmy, ze lada moment "wyciągnie się" dwóch senatorów i PiS utrzyma w Senacie większość, którą stracił w wyniku wyborów. I do tej pory przewagę ma opozycja. To się PiS-owi nie udało — zaznaczyła Olczyk.

Według Olczyk z pomysłu wyciągania z innych partii posłów i posłanek może nic nie wyjść. - Może nowi ludzie z Konfederacji mogą zostać przeciągnięci, może od Szymona Hołowni. Natomiast jeśli chodzi o posłów Lewicy, Koalicji Obywatelskiej czy Polskiego Stronnictwa Ludowego to ja zupełnie nie widzę takiej szansy. W tej chwili mamy taką rzeczywistość, że każdy natychmiast zostanie okrzyknięty zdrajcą, otoczony ostracyzmem. To jest dyskomfortowa sytuacja — podsumowała gościni TOK FM. 

TOK FM PREMIUM