Dramatyczna sytuacja Andrzeja Poczobuta. "Łukaszenka traktuje go jako własnego wroga". Dyner: Jest malutka nadzieja
Andrzej Poczobut, skazany przez władze Białorusi dziennikarz i działacz polskiej mniejszości, został przewieziony do ciężkiej kolonii karnej w Nowopołocku. Są w niej też inni więźniowie polityczni, m.in. Wiktar Babaryka, niedoszły kandydat w wyborach prezydenckich.
Zdaniem Anny Marii Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych decyzja białoruskiego dyktatora to kwestia "zadawnionej nienawiści, którą Alaksandr Łukaszenka żywi do Andrzeja Poczobuta - przede wszystkim za jego niezłomność".
- Nie jest to pierwszy raz, kiedy Andrzej wylądował w białoruskim więzieniu. Przez lata krytykował białoruskie władze za to, co robią z własnym państwem, domagał się praw dla polskiej mniejszości. Był też przeciwny próbie kontaktów politycznych pomiędzy Polską a Białorusią bez rozwiązania palących kwestii mniejszości polskiej, takich choćby jak szkolnictwo polskie. To się odkładało przez lata - mówiła ekspertka w programie "A teraz na poważnie" w TOK FM.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Jedna malutka nadzieja"
Rozmówczyni Mikołaja Lizuta przyznała, że wszyscy obawiamy się tego, że Andrzej Poczobut może nie przeżyć pobytu w kolonii karnej. - Ale wszyscy, którzy znamy Andrzeja, wiemy, że po pierwsze nie życzyłby sobie tego, żeby był przedmiotem jakiegokolwiek handlu. Po drugie zawsze podkreślał, że Białoruś to jego ojczyzna i jest Polakiem z Białorusi. To było jego pryncypialne stanowisko, gdy oferowano mu niejednokrotnie polski paszport. W tej sytuacji dawałoby to nam prawo choćby do poszerzonej opieki konsularnej nad własnym obywatelem - wyjaśniła Dyner.
Analityczka PISM dodała przy tym, że sytuację pogarsza także fakt, że "Andrzej miał też swoje problemy zdrowotne, które wynikały choćby z tego, że nie pierwszy raz trafił do białoruskiego więzienia". - Natomiast tu się pojawia jedna malutka nadzieja, że jednak dla białoruskiego reżimu lepiej mieć takiego zakładnika, którego ewentualnie potem można próbować "przehandlować". Więc mam cichą nadzieję, że oni jednak nie doprowadzą do sytuacji, której się wszyscy boimy - powiedziała.
Co ważne, w sprawie Andrzeja Poczobuta strona polska ma utrudnione możliwości działania, nie tylko dlatego, że dziennikarz jest obywatelem Białorusi. - Ale też dlatego, że moim zdaniem Łukaszenka traktuje go jako własnego, personalnego wroga - podsumowała gościni TOK FM.
Andrzej Poczobut 'żywym zakładnikiem' reżimu. 'Łukaszenka musi sobie coś zostawić na moment kryzysu'