COVID-19. Czwarta dawka przeciwko wariantowi omikron tylko dla osób zaszczepionych

Czwarta dawka, jeżeli wejdzie, to ona nie będzie dla osób, które się nie zaszczepiły. To szczepienie celowane na omikrona będzie dla osób, które przyjęły już dwie będą trzy dawki - poinformował rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Polsce kolejny tydzień z rzędu notowany jest duży wzrost liczby zakażonych.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że od 7 do 13 lipca badania potwierdziły 7569 zakażeń, w tym 1084 ponowne. Zmarły 24 osoby z COVID-19. Przed tygodniem MZ informowało o 4163 zakażeniach, dane pokazują więc znaczący wzrost liczby chorych.

Od 4 marca 2020 roku, kiedy wykryto w Polsce pierwsze zakażenie SARS-CoV-2, potwierdzono 6 026 134 zakażenia. W tym czasie zmarły 116 464 osoby zakażone koronawirusem.

COVID-19. Czwarta dawka szczepionki

Rzecznik resortu zdrowia w rozmowie z portalem Onet.pl, pytany o planowaną czwartą dawkę szczepień (czyli drugą dawkę przypominającą), podkreślił, że jeżeli ktoś będzie chciał po raz pierwszy zaszczepić się właśnie tym preparatem, to nie będzie takiej możliwości.

Przypomniał, że dwaj najwięksi producenci – Moderna i Pfizer, zapewniają, że szczepionka celowana w wariant omikron powinna się pojawić we wrześniu. Dodał, że państwa unijne na razie czekają na złożenie przez firmy dokumentów z badań klinicznych. - Jeżeli będą oznaki, że ta szczepionka celowana na omikron nie wejdzie we wrześniu, to będziemy na pewno radzić szczepienie drugą dawką przypominającą szczepionką, którą mamy obecnie – zaznaczył Wojciech Andrusiewicz.

Rzecznik, dopytywany o zalecenia względem grup szczepionych drugą dawką przypominającą, wyjaśnił, że jeśli faktycznie pojawiłaby się szczepionka celowana w omikron, to Polska będzie szczepić osoby od 12. roku życia.

Rzecznik MZ, pytany o sytuację epidemiczną w Polsce w najbliższych miesiącach, odpowiedział, że mamy trzy rodzaje prognoz. - Mówimy o szczycie zakażeń od sierpnia do listopada, o możliwości zakażenia ewidencjonowanego w granicach kilkudziesięciu tysięcy przypadków. W najczarniejszym scenariuszu to jest w granicach dziesięciu tysięcy osób w szpitalu – wskazał.

Andrusiewicz podkreślił, że zgodnie z zaleceniami WHO w Polsce testowane są osoby najbardziej zagrożone i osoby objawowe. Dodał, że z informacji, które na co dzień są zbierane, wynika, że najczęściej chorują osoby starsze, a osoby młode, nawet jeśli chorują, to bezobjawowo lub objawy nie są znaczące.

- System zdrowia musimy dostosować do zabezpieczenia osób najbardziej zagrożonych. Tak powinien działać każdy system ochrony zdrowia – wyłapywać osoby najbardziej zagrożone ciężkim przebiegiem COVID-19. To grupa między 60. a 69. rokiem życia – zaznaczył rzecznik resortu zdrowia.

DOSTĘP PREMIUM