Co z rachunkami za wodę i ścieki? "To nie jest dobre rozwiązanie"
Rząd szykuje zmiany w rachunkach za wodę i ścieki. Część samorządów krytykuje ten pomysł. Jak mówiła w TOK FM prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim propozycja zmian "nadal wiąże ręce" samorządowcom.
Obecne stawki za wodę i ścieki proponują samorządy za zgodą Wód Polskich. Zgodnie z nowymi przepisami miasta i gminy byłyby bardziej samodzielne w ustalaniu cen, a Wody Polskie interweniowałyby tylko przy podwyżkach o co najmniej 15 procent.
Zdaniem prezydent Sopotu Magdaleny Czarzyńskiej-Jachim, członkini Związku Miast Polskich rządowy pomysł na zmianę to "nie jest dobra propozycja, bo nadal wiąże ręce" samorządowcom.
- Apelujemy o to, aby zostawić to władztwo na poziomie samorządowym. To jest szybsza, bardziej efektywne ścieżka. Jest też bardziej poddana kontroli społecznej niż decyzje centralne - komentowała w magazynie "EKG" Czarzyńska-Jachim.
Podkreśliła, że sprzeciw samorządowców budzi także "propozycja stawek progresywnych", mimo że zakłada, że ich wprowadzenie nie jest obligatoryjne. - Uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie - dodała.
Przy tego typu stawce cena rośnie wraz ze wzrostem zużycia. - Jak to wyliczać - pytała retorycznie prezydent Sopotu.
I wskazała przypadek Sopotu, "gdzie wiele mieszkań jest przeznaczonych na najem krótkoterminowy". - Czy to liczyć na mieszkańca zameldowanego? Czy jakoś inaczej? Moim zdaniem to nie jest sprawiedliwe - przekonywała rozmówczyni Tomasza Setty.
Samorządowcy argumentują, że dostarczanie wody dla mieszkańców to zadanie własne miast i gmin. I to one powinny samodzielnie decydować o ich kosztach.
Źródło: TOK FM/ fot. ZOFIA I MAREK BAZAK / EAST NEWS