"Wstyd mi za nasze państwo". Bulwersująca zmiana w ustawie. "Cofamy się o wiele lat"
Polska może umieszczać nastoletnich migrantów w zamkniętych ośrodkach - taką zmianę wprowadził parlament w ustawie o cudzoziemcach. Zrobiono to w sytuacji, gdy organizacje pozarządowe od lat walczą, by nie zamykać dzieci za kratami.
- Zmiana ustawa o cudzoziemcach sprawiła, że nastoletni migranci mogą zostać zamykani w zamkniętych ośrodkach;
- Do tej pory, w takie miejsca trafiały dzieci z rodzicami, gdy rodzina ubiegała się o ochronę międzynarodową;
- Teraz w ośrodku może zostać zamknięty nastolatek, który sam uciekł ze swojego kraju i szuka pomocy w Polsce.
Organizacje pozarządowe zostały zaskoczone zmianami w Ustawie o cudzoziemcach. Tłumaczono, że chodzi o dostosowanie prawa do unijnych rozporządzeń. Nikt nie przypuszczał, że w trakcie prac nad dokumentem na sejmowej komisji, do projektu zostanie dodany zapis mówiący o tym, że nastolatków z granicy będzie można umieszczać w strzeżonych ośrodkach dla uchodźców, czyli za kratami.
- W organizacjach pozarządowych, które zajmują się prawem migracyjnym, staramy się na bieżąco śledzić zmiany, na co dzień przeglądamy projekty ustaw, by wyłapywać niepokojące kwestie. Ale nie jesteśmy w stanie monitorować wszystkiego. Sytuacja, w której pojawia się projekt ustawy, który wydaje się tylko dostosowywaniem naszego prawa do prawa unijnego - a potem nagle, na etapie Sejmu, pojawia się coś, co jest bulwersujące, jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nikt z nas nawet nie miał możliwości, by wyrazić swój sprzeciw czy napisać uwagę do tej propozycji - mówi Marcin Sośniak z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
O wprowadzenie poprawki na komisji sejmowej wnosił ówczesny wiceminister spraw wewnętrznych, Maciej Duszczyk (dziś minister w KPRM). Argumentował to tym, że zależy na tym Straży Granicznej i że zmiana ma jedynie "charakter informacyjny". - Nie, to nie jest jakaś mała zmiana informacyjna - to zmiana o charakterze fundamentalnym, pozwalająca umieszczać dzieci od 15 roku życia, same, bez rodziców, bez opiekunów, w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców - odpowiada adwokat Ewa Ostaszewska-Żuk z HFPCz.
"Dzieci znosiły to bardzo źle"
Pani Ewa od 17 lat regularnie odwiedza zamknięte ośrodki, w których przebywają migranci z wielu różnych krajów świata, którzy czekają na rozpoznanie ich wniosków o udzielenie im w Polsce ochrony międzynarodowej. Jak mówi, do tej pory też zdarzały się dzieci, które zamykano w ośrodkach za kratami, ale z rodzicami. A i tak znosiły to bardzo źle. - Mieliśmy depresje u dzieci, przypadki prób samobójczych z powodu stresu, nocne moczenie, którego wcześniej nie było, czy zamykanie się w pokojach i niewychodzenie z nich - opowiada pani Ewa.
Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego pamięta dziecko, które z rodzicami trafiło do strzeżonego ośrodka i nagle przestało mówić. - Potrzebna była potem długa praca z psychologiem, by znów zaczęło rozmawiać z najbliższymi. To są dla dzieci, dla nastolatków, ogromne emocje. One nie wiedzą i nie rozumieją, dlaczego się je zamyka. Tam nie ma dostępu do szkoły, do nauki. Od lat walczyliśmy o to, by dzieci nie trafiały do detencji, a tu nagle wprowadza nam się taką zmianę. Jestem tym mocno zbulwersowana - mówi Agnieszka Kosowicz.
Karolina Czerwińska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, wcześniej pracująca w organizacji "Save the Children", też jest zbulwersowana zmianami w prawie. Jak mówi, wcześniej wielokrotnie rozmawiała z dziećmi, które - wtedy jeszcze razem z rodzicami - przebywały w strzeżonych ośrodkach. - Często słyszałam w ich głosie głębokie poczucie niesprawiedliwości i pytania: "Przyjechałem tutaj szukać bezpieczeństwa, dlaczego mnie więzicie?" albo: "Marzyłem o tym, by pójść do szkoły i uczyć się. W moim kraju nie było to możliwe - dlaczego nie mogę pójść do szkoły" - opowiada Czerwińska.
"Wstyd mi za państwo"
Tomasz Sieniow z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa od lat pomaga migrantom i uchodźcom, prowadzi ich sprawy przed sądami. Jego też ta zmiana prawa zaskoczyła. - Jest mi wstyd za państwo polskie, że na coś takiego się zdecydowało. Cofamy się o wiele lat. Strzeżone ośrodki dla cudzoziemców to nigdy nie były i nie są miejsca dla dzieci. Żadnych - ani dla młodszych, ani dla starszych. Jako fundacja mieliśmy na pewno co najmniej kilkanaście takich spraw, w których pomagaliśmy, gdy dzieci były w ośrodkach z rodzicami. W dwóch przypadkach - chłopców w wieku 15 i 16 lat - umieszczono w ośrodku w Wędrzynie - dostali zadośćuczynienia za to, że ich tam umieszczono - opowiada w TOK FM Tomasz Sieniow.
Tomasz Sieniow jakiś czas temu dostał od dzieci, które przebywały w ośrodkach w Przemyślu i Białej Podlaskiej razem z rodzicami, namalowane przez nich rysunki. Są na nich m.in. kraty, przez które młodzi ludzie nie mogą się wydostać oraz prośby o uwolnienie, po angielsku.
Ewa Ostaszewska-Żuk dodaje też, że pobyt w ośrodku zamkniętym - w oczekiwaniu na decyzję Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców - powinien trwać maksymalnie sześć miesięcy. Ale w wielu sprawach procedura się przedłuża i trwa nawet dwa lata. - Zmiana tego prawa, że teraz z granicy będzie można zabierać 15-to czy 16-latka bez rodziców i umieszczać go w zamkniętym ośrodku, dokonana jednym posunięciem długopisu, naprawdę mnie bulwersuje. Tym bardziej, że nikt z nami nie rozmawiał, nawet słowem nam o tym nie wspomniano, że ktoś ma takie plany. Protestowalibyśmy - dodaje Agnieszka Kosowicz.
Będą walczyć o prawa nastolatków
Od początku kryzysu humanitarnego na polsko-białoruskiej granicy w lasach Podlasia regularnie pojawiają się migranci i migrantki, którzy proszą o azyl. Są wśród nich również nastolatkowie, którzy uciekli ze swoich krajów przed prześladowaniami, przed wojną, przed głodem czy torturami. Pochodzą z krajów azjatyckich czy z Afryki. Do tej pory umieszczano ich w polskich domach dziecka czy wioskach SOS. Był też przypadek - o czym pisaliśmy - że umieszczono nastolatków z granicy w Domu Księży Emerytów. Teraz - dzięki zmianom w ustawie - będzie można ich zamknąć w strzeżonym ośrodku, w towarzystwie nieznanych sobie dorosłych.
Marcin Sośniak z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przyznaje, że na dziś sprawa jest trudna, bo prawo weszło w życie. Organizacje pozarządowe nie mają mocy ustawodawczej, by zmienić złe prawo. Ale jak zapowiada, zrobią wszystko, by pomóc dzieciom, które znajdą się w takiej sytuacji. Będą też walczyć o zadośćuczynienia dla nich. Z naszych informacji wynika, że swoje stanowisko w tej sprawie - w obronie dzieci z granicy - przygotowuje też Rzeczniczka Praw Dziecka.
Wysłaliśmy do MSWiA pytania w tej sprawie - czekamy na odpowiedź.
Źródło: TOK FM