advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubuskie

Zwrot w sprawie lekarza z Gorzowa. Wycofują się z oskarżeń

3 min. czytania
10.07.2024 08:55
Jest finał sprawy 27-letniego Andrija Kadukhi - pochodzącego z Ukrainy lekarza rezydenta, który spędził dwa miesiące w areszcie pod zarzutem zabicia pacjenta. W ocenie Rzecznika Praw Pacjenta w szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim (Lubuskie) doszło do naruszenia praw pacjenta, ale nie popełniono błędu medycznego. Ponadto - jak podała "Gazeta Wyborcza" - lekarze, który oskarżyli mężczyznę, wycofali się z oskarżeń.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka

Do śmierci pacjenta, będącej przedmiotem postępowania doszło 9 stycznia. W Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim, w którym pracuje 27-letni lekarz rezydent Andrij Kadukha, operowany był wówczas 86-letni mężczyzna. Operacja była bardzo poważna, a jego stan ciężki. Lekarze musieli mu usunąć jelito cienkie. Dr Andrij Kadukha był w tym czasie na dyżurze, miał przewieźć chorego z sali wybudzeń na oddział intensywnej terapii. Pacjent się "zatrzymał" - nie było oznak życia. Lekarz sprawdził parametry życiowe i uznał, że chory nie żyje, dlatego odłączył go od aparatury.

11 stycznia donos do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa zgłosił inny rezydent z tego samego oddziału - Łukasz Z.

Po trzech miesiącach śledztwa prokuratura postawiła 27-latkowi zarzut zabójstwa i osadziła w areszcie.

Po dwóch miesiącach został zwolniony na polecenie prokuratora krajowego

Lekarz z Gorzowa znów ma kłopoty. Wcześniej dostał zarzut zabójstwa

Rzecznik Praw Pacjenta: Nie popełniono błędu medycznego

Sprawą zajął się także Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec. Jak wynika z dokumentacji, do której dotarła "Gazeta Wyborcza", w ocenie RPP doszło do naruszenia praw pacjenta, ale nie popełniono błędu medycznego. Swoją decyzję oparł m.in. na opinii prof. Romualda Bohatyrewicza, zachodniopomorskiego konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

Lekarz z Gorzowa i jego wstrząsająca historia. 'Było mi wstyd, że zakładają mi kajdanki'

Jak wskazał prof. Bohatyrewicz, "rezydent, wyłączając pompy z katecholaminami oraz respirator, niewątpliwie postąpił niezgodnie z rekomendacjami PTAiIT z 2014r., ale fakt ten nie miał najmniejszego wpływu na możliwości przeżycia chorego". 86-latkowi szans na przeżycie nie dało też Polskie Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Zwolnienia lekarskie po nowemu. 'Jest ukryty haczyk'

Z opinii prof. Bohatyrewicza dowiadujemy się także, że lekarze z gorzowskiego szpitala, którzy oskarżyli Kadukhę o zabicie pacjenta "od początku mieli świadomość nieuchronnego zgonu i daremności leczenia pacjenta", a "później wycofali się z zarzutu" wobec rezydenta z Ukrainy.

Śmierć 86-letniego pacjenta w Gorzowie. Kto zawinił?

Zdaniem konsultanta wojewódzkiego "podstawową przyczyną zaistnienia fatalnego ciągu zdarzeń był brak znajomości zasad i protokołu kończenia terapii daremnej zarówno przez lekarza kierującego oddziałem jak i przez pozostałych lekarzy specjalistów oraz lekarzy szkolących się".

Rzecznik Praw Pacjenta w swoim piśmie poprosił o "wdrożenie działań naprawczych, które pozwolą na wyeliminowanie wystąpienia podobnej sytuacji w przyszłości". Domaga się też szkolenia dla personelu medycznego oddziału na temat terapii daremnej i praw pacjenta oraz należytego prowadzenia dokumentacji medycznej. Szpital nie poniesie żadnej kary.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>