,
Obserwuj
Podkarpackie

Jedno "miau" i wszystko się zmienia. Dziś Światowy Dzień Kota

6 min. czytania
17.02.2026 12:39

Dziś Dzień Kota - święto mruczących domowników, którzy potrafią przejąć kanapę, fotel i najlepsze miejsce na parapecie. Za ich spokojnym spojrzeniem kryją się jednak historie dalekie od sielanki. W Rzeszowie wolontariusze Fundacji Felineus każdego dnia pokazują, że adopcja to nie chwilowy gest, lecz decyzja na lata, a za jednym „miau” często stoi długa droga od bezdomności do bezpiecznego domu.

Mity o kotach mają się w Polsce zaskakująco dobrze
Mity o kotach mają się w Polsce zaskakująco dobrze
fot. Mirosław Mazanec

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak działa fundacja Felineus?
  • Na czym polega wirtualna adopcja kota?
  • Jak należy się zachowywać, gdy weźmiemy kota do domu?

W Dniu Kota łatwo ulec pokusie symbolicznych gestów: nowej zabawki, puszki z lepszej półki czy zdjęcia z filtrem w mediach społecznościowych. Wolontariusze przypominają jednak, że najcenniejszy prezent ma zupełnie inny wymiar. - Najlepszy prezent? Podarować kotu nowy dom, jeżeli mamy taką możliwość. To tak patrząc z naszej fundacyjnej perspektywy - mówi Karolina Stępień z rzeszowskiej Fundacji Felineus.

Nowy dom to wciąż największe marzenie wielu podopiecznych organizacji. Ale nie każdy może zdecydować się na adopcję. I tu - jak podkreśla wolontariuszka - możliwości wsparcia jest znacznie więcej. - Prezentów może być wiele. To może być ulubiony przysmaczek, fajna zabawka. A jeśli kochamy koty, ale nie możemy ich mieć w domu, możemy wesprzeć najbliższą organizację czy schronisko. Żywnościowo, finansowo, po prostu odwiedzając podopiecznych - wylicza.

Fundacja Felineus nie prowadzi schroniska w tradycyjnym rozumieniu. Jej podopieczni mieszkają w domach tymczasowych, w prywatnych mieszkaniach wolontariuszy. Wśród nich są także koty starsze, chore, z problemami zdrowotnymi lub behawioralnymi, które często latami czekają na stałą adopcję. - Mamy koty, dla których dom tymczasowy jest jedynym domem, jaki kiedykolwiek miały. Najczęściej nie znajdują nowych rodzin ze względu na swoje problemy, ale można je zaadoptować wirtualnie - wyjaśnia Karolina Stępień.

Wirtualna adopcja to forma stałego, symbolicznego wsparcia konkretnego zwierzęcia. W zamian opiekun otrzymuje regularne informacje i zdjęcia swojego podopiecznego, a czasem - jeśli pozwala na to stan zdrowia i charakter kota - możliwość odwiedzin. Możliwy jest także bezpośredni kontakt z domem tymczasowym i dodatkowa pomoc w postaci specjalistycznej karmy, suplementów czy potrzebnych akcesoriów. - To fajna forma wsparcia, bo czujemy więź z tym zwierzakiem. Mamy bezpośrednie informacje o tym, co u niego słychać. To propozycja dla kogoś, kto nie może mieć kota w domu, ale chciałby być ważny w jego życiu - zachęca moja rozmówczyni.

Przybij łapkę

Fundacja Felineus zachęca do pomocy także w inny sposób - poprzez udział w charytatywnym bazarku internetowym. To inicjatywa, która łączy miłośników kotów i pozwala realnie wesprzeć działania organizacji. - W piątek ruszył nasz Charytatywny Felineusowy Bazarek. To grupa na Facebooku, gdzie można nas znaleźć. Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem "Przybij łapkę z kociakami!!" - wyjaśnia Karolina Stępień.

PXL_20260101_191041834.PORTRAIT~2
fot.

Cały dochód z licytacji przeznaczony zostanie na kastrację kotów. - To jedyna skuteczna i humanitarna metoda przeciwdziałania bezdomności - tłumaczy wolontariuszka. Środki z bazarku zasilą specjalną zbiórkę przeznaczoną właśnie na ten cel. A wybór przedmiotów jest szeroki. Na internetowych licytacjach znaleźć można akcesoria dla kotów, idealne na prezent dla własnego pupila, a także przedmioty codziennego użytku i dekoracje z kocimi motywami. Sporą część oferty stanowi rękodzieło przygotowane przez wolontariuszy oraz podarowane przez przyjaciół fundacji.

Prawdy i przesądy

Mity o kotach mają się w Polsce zaskakująco dobrze. Karolina Stępień nie ukrywa, że niektóre z nich wciąż ją irytują. - Najbardziej ten, że koty po kastracji robią się leniwe. Nie ma czegoś takiego. Kocia natura się nie zmienia. Kot nadal będzie łowcą, będzie miał swoje instynkty i zachowania - podkreśla. Jak wyjaśnia, spadek aktywności może wiązać się z wiekiem zwierzęcia, ale nie z samym zabiegiem.

Równie stanowczo rozprawia się z przekonaniem, że kotka "powinna choć raz urodzić". - To absolutnie nieprawda. Najnowsze badania wskazują wręcz, że kastracja przed pierwszą rują może chronić przed chorobami nowotworowymi narządów rodnych i listwy mlecznej - zaznacza.

Na liście przesądów jest także czarny kot. Dla wolontariuszki to mit szczególnie bliski, od jedenastu lat opiekuje się czarną kotką znalezioną na ulicy. - Odkąd pojawiła się w moim życiu, ja się tylko uśmiecham. To absolutnie nieprawda, że przynosi pecha. Trzeba przygarnąć czarnego kota pod swój dach, żeby zrozumieć, ile szczęścia potrafi wnieść - mówi. I dodaje, że każdy kot w domu oznacza jedno: radość. Taką, która potrafi skutecznie konkurować z ekranem telewizora. - Możemy patrzeć godzinami na kocie harce, wygibasy i te słodkie pozycje w trakcie drzemek. Telewizor przestaje być potrzebny - uśmiecha się.

Od kotów można się jednak nauczyć czegoś więcej niż dystansu do przesądów. - Uczą nas spokojnego życia. Pamiętają, że dobry sen to podstawa, że dobry posiłek to podstawa. I że nie zawsze trzeba się wszędzie spieszyć - wymienia moja rozmówczyni.

Lekcje od kota

W relacji z kotem szybko okazuje się, kto tak naprawdę rozdaje karty. Karolina Stępień nie ma wątpliwości, że to opiekun dostosowuje się do zwierzęcia, a nie odwrotnie. - Zdecydowanie to my żyjemy pod ich dyktando - mówi z uśmiechem. - Nawet miauczenie to dźwięk, którego koty nauczyły się głównie do komunikacji z człowiekiem - dodaje.

PXL_20240920_071644819~3
fot.

Kocie głosy mają wiele odcieni - proszący, roszczeniowy, zachęcający do zabawy. Ich częstotliwość przypomina płacz dziecka, dlatego człowiek reaguje niemal automatycznie. Z czasem opiekun uczy się rozpoznawać te niuanse bezbłędnie.

Adopcja bywa historią, która zaczyna się od jednego spojrzenia. Czasem od pierwszego mrugnięcia, czasem od opowieści o zwierzęciu, które w schronisku czy domu tymczasowym wciska się w najciemniejszy kąt i nie ma odwagi poprosić o uwagę. - To są piękne adopcje, kiedy ktoś świadomie daje szansę zwierzęciu trudniejszemu, które potrzebuje więcej czasu, spokoju i cierpliwości, żeby zaufać - podkreśla wolontariuszka.

Takie relacje często okazują się wyjątkowo silne. Kot, który dostał czas i przestrzeń, potrafi stać się niezwykle wiernym towarzyszem. Początki wspólnego życia wymagają jednak wyczucia. Jednym z najczęstszych błędów nowych opiekunów jest nadmierna kontrola. - Wpatrujemy się w kota bez końca, a dla niego takie spojrzenie oznacza przygotowanie do ataku. On sam w ten sposób obserwuje ofiarę przed skokiem - wyjaśnia Karolina Stępień.

Nowe miejsce, obce zapachy i dźwięki to dla zwierzęcia ogromny stres. Tymczasem człowiek chciałby natychmiastowej bliskości. - Nie powinniśmy wyciągać kota z kryjówki ani narzucać mu się. Trzeba dać mu bezpieczny kąt i czas. W pierwszych dniach najważniejsze jest, czy je i korzysta z kuwety. Na spoufalenie często trzeba po prostu poczekać - tłumaczy moja rozmówczyni.

Drugie życie kota

Historie kotów trafiających pod opiekę Fundacji Felineus są różne, choć łączy je jeden wspólny mianownik - bezdomność. - W ponad 90 proc. przypadków to koty znalezione jako bezdomne. Niewielki odsetek stanowią zwierzęta, które trafiają do nas po śmierci opiekunów, kiedy rodzina nie jest w stanie się nimi zająć - mówi Karolina Stępień.

To właśnie ten moment - jak podkreśla wolontariuszka - warto mieć z tyłu głowy już przy decyzji o adopcji. Zwierzę powinno mieć zabezpieczoną przyszłość także wtedy, gdy w życiu opiekuna wydarzy się coś nieprzewidzianego.

Większość podopiecznych fundacji to jednak koty porzucone w różnych okolicznościach, o każdej porze roku. Często ich stan wymaga natychmiastowej interwencji. - Najbardziej wstrząsające historie dotyczą kotów powypadkowych. Trafiają do nas w ciężkim stanie i zaczynają od ostrego dyżuru, od szpitala, od walki o życie - opowiada Karolina Stępień.

Jedna z takich historii na długo zapadła w pamięć wolontariuszy. Kotka z dwiema złamanymi tylnymi łapami. Jednej nie udało się uratować, druga wymagała długiej, specjalistycznej terapii. - Sto dni trwała walka o tę łapkę. Sto dni hospitalizacji, później rehabilitacja. A potem znalazła najlepszy dom pod słońcem. Do dziś dostajemy filmiki i zdjęcia. To miód na serce i dowód, że było warto - mówi.

Z tych doświadczeń płynie jeden wniosek: adopcja powinna być decyzją przemyślaną. - To decyzja na kilkanaście, czasem ponad 20 lat. Nasza rekordzistka miała około 23–24 lata. To odpowiedzialność za życie istoty, która sama o siebie nie zadba - przypomina wolontariuszka.

Jeśli moment życiowy nie sprzyja przyjęciu zwierzęcia pod dach, fundacja proponuje inne formy wsparcia: wirtualną adopcję, udział w bazarkach charytatywnych, wsparcie zbiórek czy przekazanie 1,5 proc. podatku. - Nasi podopieczni bardzo na to liczą. Liczą też bezdomne i wolno żyjące koty, które czekają na zabiegi kastracji. To realna pomoc, która pozwala ograniczać skalę bezdomności - mówi wolontariuszka.

źródło: TOK FM