,
Obserwuj
Polska

Żołnierze zgubili wagon z 1,5 tys. min. "Wokół ziałaby wielka czarna dziura"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
11.12.2025 12:30

Latem 2023 r. w Krapkowicach wagon wypełniony 1,5 tys. min opuścił skład i znalazł się poza kontrolą wojska - wynika z ustaleń Onetu. "Gdyby tam doszło do eksplozji, wokół ziałaby wielka czarna dziura" - relacjonował por. rez. Michał Krawczyk - oficer, który wcześniej ujawnił sprawę 250 zagubionych min znalezionych później pod magazynem IKEA.

Mina TM-62M (zdjęcie ilustracyjne)
Mina TM-62M (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Wojtek Laski/East News
  • 12 lipca 2023 roku w Krapkowicach lokomotywa z jednym z wagonów z minami w środku przez pomyłkę znalazł się poza terenem wojska;
  • Lokomotywę z brakującym wagonem odnaleziono po 40 minutach i sprowadzono z powrotem na teren składu;
  • MON i Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych zaprzeczyły ustaleniom dziennikarzy Onetu.

W styczniu tego roku Wirtualna Polska ujawniła, że w lipcu 2023 roku - w trakcie rozładunku pociągu z wojskowym sprzętem pod Szczecinem - żołnierze nie wyładowali całości towaru. W efekcie pozostawione w pociągu miny przeciwczołgowe TM-62 M - 40 skrzyń - "pojechały dalej w Polskę" - ze składu amunicji w Hajnówce w województwie podlaskim do składu amunicji w miejscowości Mosty pod Szczecinem. Jak później ustalił Onet, miny odnaleziono po 10 dniach pod magazynem IKEA. Stanowiskiem za całą aferę zapłacił gen. dyw. Artur Kępczyński, który został odwołany ze stanowiska szefa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.

Jak ujawnił w czwartek Onet, kilka dni wcześniej - 12 lipca 2023 roku w Krapkowicach (woj. opolskie) doszło do sytuacji, w której "lokomotywa z jednym wagonem opuściła skład i zniknęła spod kontroli wojska". W tym wagonie - jak czytamy w artykule Marcina Wyrwała i Edyty Żemły - znajdowało się "wielokrotnie więcej min" niż w tym, który kilka dni później znalazł się pod magazynem szwedzkiej sieci.

Redakcja poleca

Oficer myślał, że wagon jest pusty. "Losy lokomotywy byłyby przesądzone"

W dniu zdarzenia na teren składu wojskowego przybył pociąg z ogromnym ładunkiem min przeciwpancernych. Oficerowie z Hajnówki udali się na tzw. teren ścisły, by dopełnić formalności. Wtedy - jak opisał por. rez. Michał Krawczyk - doszło do ogromnego błędu.

"Ktoś wyjątkowo nierozgarnięty z tych, którzy zostali na miejscu, stwierdził, że pierwszy wagon za lokomotywą jest pusty, rzekomo z przyczyn bezpieczeństwa. To bezpieczeństwo miałoby polegać na tym, że pusty wagon miałby być swoistym buforem dla prowadzących lokomotywę kolejarzy, gdyby doszło do eksplozji. Ktoś chyba nie rozumiał, że w tych wagonach znajdowały się tysiące min. Gdyby tam doszło do eksplozji, wokół ziałaby wielka czarna dziura, a losy lokomotywy byłyby przesądzone niezależnie od tego, czy za nią jechałby wagon pusty, czy wypełniony minami" - czytamy.

Według rozmówcy błędna ocena zawartości wagonu mogła wynikać z faktu, że w Krapkowicach wielu pracowników było na urlopach i brakowało wystarczająco przeszkolonego personelu. Skutkiem pomyłki było wypuszczenie w pełni załadowanego minami wagonu poza teren wojskowy. "W pewnym momencie przyszedł jeden z chorążych i powiedział, że brakuje jednego wagonu" - opowiadał Krawczyk. Sytuacja była tym bardziej niebezpieczna, że ochrona transportu z Hajnówki była już w drodze powrotnej. Dwóch żołnierzy natychmiast udało się na cywilną stację, gdzie po około 40 minutach odnaleziono lokomotywę z brakującym wagonem i sprowadzono ją z powrotem na teren składu.

Redakcja poleca

Sprzeczne wersje MON

W odpowiedzi na pytania Onetu resort obrony najpierw utrzymywał, że utrata wagonu była "rzekoma", ponieważ wagon był jedynie "przetaczany". Prawdopodobieństwo takiej wersji zdarzeń skomentował dla Onetu jeden z ekspertów z zakresu logistyki kolejowej. "Przetaczanie wagonu, czyli przemieszczanie go bez lokomotywy, grozi niekontrolowanym uderzeniem w najbliższy obiekt, dlatego wagonów wypełnionych tak wrażliwym ładunkiem się nie przetacza" - powiedział anonimowy rozmówca.

Z kolei Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych stwierdził, że opisywane wydarzenie "nigdy nie miało miejsca", argumentując, iż "wagon nigdy nie opuścił składu przed rozładowaniem".

Posłuchaj:

Źródło: Onet, TOK FM