Cieśnina Ormuz to dopiero początek. "Jeżeli taki numer by przeszedł, to zmienia cały świat"
- 40 proc. światowego handlu kontenerowego przechodzi przez cieśninę tajwańską, bo to najkrótsza droga między Koreą a resztą świata. I tutaj też mamy potencjał do sankcjonowanego piractwa, gigantyczny - mówił Konstanty Gebert, współpracownik Kultury Liberalnej. W ten sposób skomentował skutki możliwego scenariusza na rozwiązanie konfliktu o cieśninę Ormuz.
- Media podają, że w cieśninie Ormuz utknęło ponad 600 statków, w tym 325 tankowców;
- Jakie są możliwe scenariusze działań? Jakie rodzi to skutki?
- O tym w TOK FM rozmawiali Konstanty Gebert, współpracownik Kultury Liberalnej i Roman Imielski z "Gazety Wyborczej".
W rejonie cieśniny Ormuz w Zatoce Perskiej nadal uwięzionych jest ponad 600 statków o wyporności powyżej 10 tys. ton, w tym 325 tankowców - poinformował w piątek emiracki magazyn "Gulf News", powołując się na brytyjskie dane.
Dane dotyczące tranzytu morskiego pokazują z kolei, że w ciągu pierwszych dwóch dni obowiązywania porozumienia o zawieszeniu broni między USA a Iranem przez cieśninę Ormuz przepłynęło zaledwie 12 statków - podał brytyjski portal zajmujący się tematyką morską Lloyd’s List. W lutym, przed zablokowaniem cieśniny przez Iran, każdego dnia tę drogę wodną pokonywało ponad 100 jednostek - wynika z danych Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD).
- Flota, która by otworzyła cieśninę Ormuz jest jak najbardziej do zmontowania. Zresztą militarnie jest to sensowne, bo wątpliwe, żeby Iran ostrzelał flotę składają się z rozmaitych jednostek, narażając tym samym okręty różnych państw - mówił w TOK FM Konstanty Gebert, współpracownik Kultury Liberalnej.
Zastrzegł jednak od razu, że politycznie nie jest to możliwe. - Nikt nie będzie uczestniczył w takiej flocie bez mandatu ONZ, a ONZ nie wyda takiego mandatu, bo już nie istnieje. Widzieliśmy to zresztą przy okazji głosowania nad rezolucją właśnie w sprawie konieczności przywrócenia swobody żeglugi w cieśninie Ormuz, kiedy Rosja i Chiny zawetowały nawet tak bardzo bezbarwną rezolucję - dopowiedział w rozmowie z Jackiem Żakowskim.
"Jeżeli taki numer by przeszedł, to zmienia to cały świat"
Roman Imielski z "Gazety Wyborczej", także gość "Poranka TOK FM", przyznał, że nie jest pewien, czy Iran nie odważyłby się zaatakować flotylli. W tym kontekście zawrócił też uwagę, że polska marynarka nie jest "w najlepszym stanie", a "kilka okrętów, które zbudowaliśmy w ostatnich latach są nam potrzebne na Bałtyku".
- Nikt też nie podejmie takiej decyzji, żeby narazić się na ataki ze strony irańskiej albo np. wpadnięcia przypadkowo na minę, która nie została niestety wyciągnięta z morza. Zresztą sami Amerykanie też się do tego nie palą, bo to też bardzo kosztowna operacja, a przy tym niepewna - podkreślił.
Inna rzecz, dopowiedział Konstanty Gebert, że i sam Iran nie pali się do zatapiania statków, bo "Iranowi chodzi o to, by cieśnina została otwarta na irańskich warunkach". - I Iran twierdzi, iż Amerykanie przyjęli warunek, że wody cieśniny Ormuz są wodami irańskimi i omańskimi. Przy czym Iran będzie pobierał myto, którym jest gotów nawet dzielić się z Omanem - dodał.
Współpracownik Kultury Liberalnej wskazał na koniec, że "jeżeli taki numer by przeszedł, to zmienia to cały świat". - Dlaczego? Jest kilka podobnych punktów. Przecież 40 proc. światowego handlu kontenerowego przechodzi przez cieśninę tajwańską, bo to najkrótsza droga między Koreą a resztą świata. I tutaj też mamy potencjał do sankcjonowanego piractwa, gigantyczny - skwitował w TOK FM.
Przypomnijmy, że Teheran zamknął Ormuz w pierwszych dniach konfliktu, rozpoczętego 28 lutego amerykańsko-izraelskimi atakami na Iran. Po tym ruchu ceny ropy na świecie poszybowały.
Źródło: TOK FM, PAP