Wojna w kosmosie coraz bliżej? "Rosja wykonała brutalną demonstrację"
Wojna w kosmosie jeszcze się nie zaczęła, ale kosmos jest dziś niezbędny do prowadzenia wojny na Ziemi - stwierdził w TOK FM prof. Grzegorz Wrochna. Były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej wyjaśnił, że bez satelitów na orbicie niemożliwe byłoby obecnie prowadzenie działań wojskowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Amerykanie przyspieszyli program lądowania na Księżycu?
- Które innowacje technologiczne stosują Chińczycy w eksploracji Księżyca?
- Co oznaczają przyszłe plany zbrojeniowe państw na orbicie okołoziemskiej?
W nocy z piątku na sobotę, około godziny 2.07 w nocy czasu polskiego, astronauci z misji Artemis II wrócą na Ziemię. Statek kosmiczny, którym podróżują, zostanie zwodowany w Pacyfiku. W trakcie misji na pokładzie Oriona wykonali tysiące zdjęć i zgromadzili pokaźną dokumentację dotyczącą przelotu wokół Księżyca, stając się przy okazji najbardziej oddalonymi od naszej planety astronautami w historii.
O tym, że Amerykanów w kosmosie wyprzedzili Chińczycy, mówił w "Poranku TOK TM" prof. Grzegorz Wrochna, były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. - Chińczycy zostawili na Księżycu wiele śladów, dlatego że ich bezzałogowy program jest bardzo bogaty i pełen sukcesów - ocenił ekspert.
Na pytanie Jacka Żakowskiego, czy to oznacza, że Chińczycy są już na Księżycu, prof. Wrochna odparł, że nie jako ludzie - ale ich aparatura tak. - Już w 2013 roku na Księżycu wylądował chiński łazik, jeździł on też po niewidocznej stronie Księżyca. Nawet już przywieźli z niej próbki - wytłumaczył były prezes PAK.
To właśnie z tego powodu - jak wyjaśnił prof. Wrochna - Amerykanie przyspieszyli przygotowania do lądowania na Księżycu. - Pierwotnie program Artemis był programem długofalowym, nakierowanym na lądowanie na Marsie. Księżyc miał być przystankiem. Ale Amerykanie ostatnio zmienili priorytety, teraz najważniejsze jest lądowanie ludzi na Księżycu, żeby nie wyprzedzili ich Chińczycy - wskazał gość Jacka Żakowskiego.
Wojna w kosmosie coraz bliżej?
Na razie na Księżycu - jak zapewnił gość TOK FM - nie znajdzie się żadna broń. - Natomiast owszem, na orbicie okołoziemskiej różne państwa przygotowują taką możliwość - powiedział były prezes PAK. Jak stwierdził, "chyba nikt się nie przejmuje" traktatami zabraniającymi zbroić się w przestrzeni kosmicznej.
- Rosja na trzy miesiące przed inwazją na Ukrainę wykonała brutalną demonstrację pociskiem wystrzelonym z Ziemi. Trafiła swojego starego satelitę, rozbiła go na kawałki, powodując spore zagrożenie dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - wyjaśnił prof. Wrochna.
- Chińczycy odpowiedzieli trzy miesiące później, w sposób dużo bardziej elegancki: jeden satelita złapał ich starego satelitę i wyrzucił na taką "cmentarną" orbitę. To było o tyle groźniejsze, że ten pocisk mógł sięgnąć satelitów na niskiej orbicie - zaznaczył gość Jacka Żakowskiego. I dodał, że nie do końca wiadomo, co robią Amerykanie. - Nie chwalą się specjalnie. Wiemy, że mają takiego wahadłowca bezzałogowego X-37B, który całymi miesiącami latał na orbicie okołoziemskiej. Nikt nie wie, co robił - stwierdził prof. Grzegorz Wrochna.
Lot statku kosmicznego Artemis II to pierwsza załogowa wyprawa w okolice Księżyca od czasów programu Apollo. Stanowi ona próbę generalną przed planowanym przez NASA na 2028 rok lądowaniem człowieka na powierzchni naturalnego satelity.
Źródło: TOK FM